A. Bolavá | W ciemność

Gdybym miała sobie wyobrazić, jak wyglądałby proces popadania w szaleństwo, to myślę, że mogłoby być tak, jak to opisuje Anna Bolavá w swojej książce W ciemność

Jest parny, duszny czerwiec. Zaczynają kwitnąć lipy, powietrze jest przesycone intensywną wonią kwiatów tego drzewa. W takich okolicznościach poznajemy bohaterkę tej książki, która próbuje sobie poradzić ze swoimi problemami. Ucieka od trudnych myśli w swoją pasję, zielarstwo. Jej rytm życia wyznacza wtorek. We wtorek coś się kończy, coś się zaczyna. Bo we wtorki jest otwarty skup suszonych ziół, wtedy może sprzedać, to co uzbierała wcześniej i zrobić miejsce na nowe zbiory. 

Nie same zioła są dla niej ważne. Najważniejsze jest zbieranie. To ją uspokaja, odrywa od złych myśli, stanowi sens jej życia. Nagietek, kwiaty lipy, dziewanna, liście babki, skrzyp, mięta, rumianek, krwawnik, liście orzecha oraz wiele innych.. I tak od nowa. Czasami ma się wrażenie, że właściwie cała książka zbudowana jest z wyliczanki od jednego zbierania, do drugiego, od jednej wizyty w skupie, do drugiej. Pod koniec książki, okazuje się, że to nie jest wrażenie, tylko właśnie tak to wygląda. 

Ucieczka nie jest możliwa

Niestety nawet ukochane zioła nie odcinają zupełnie złych myśli. Dowiadujemy się więc, że bohaterka miała mnóstwo problemów z ludźmi, którzy za bardzo próbowali układać jej życie. Odcięła się więc właściwie od prawie wszystkich. Nigdy nie dowiadujemy się żadnych szczegółów, ale może to i lepiej. Wspomnienia wywołują w niej kolejne napady lęku, albo wściekłości, lub wspomnień w ogóle nie ma. Te najbardziej bolesne są zapominane. Jak ten dzień, kiedy zielarka poszła w odwiedziny do teścia, który był w ośrodku dla osób starszych. Nie chciała, ale poszła. Teść umiera kilka dni później, ale ona nie chce pamiętać co się tam wydarzyło. Pamięta tylko poważną ranę na dłoni i późniejsze zbieranie skrzypu.

Razem z bohaterką zapadamy się coraz bardziej w jej lęki, depresyjne myśli, zagubienie i niezrozumienie dla świata, który ją krzywdzi. Ludzie na wsi mówią o niej, że wariatka. Ona sama zresztą jest świadoma, że jest z nią coraz gorzej, ale ani nie umie pomóc sobie samej, ani nikomu innemu na to nie pozwala. Pozostaje jedynie trwać aż do końca, jakikolwiek by on nie był.

Dziwna jest ta książka

Na początku myślałam, że W ciemność zalatuje grafomanią. Głównie przez te wszystkie szczegółowe wyliczanki jakie kwiaty, z jakich drzew, gdzie i kiedy. Ale później, gdy przywykłam już do tych opisów doszłam do wniosku, że to obrazowo pokazuje psychozę. Obsesyjne trzymanie się jednej myśli, jak koła ratunkowego, dość dobrze oddawało stan emocjonalny permanentnego rozbicia bohaterki. Taka chaotyczna i duszna atmosfera utrzymuje się przez całą książkę. Myślę jednak, że ostatecznie jest to jej zaleta i że w gruncie rzeczy świat wykreowany przez autorkę jest przekonujący i osadza się w głowie na dłużej. Przeraża. Nie chciałabym być w takim stanie. Na szczęście książka ma wyraźne zakończenie i zamyka całą historię. Demony nie wychodzą na światło dzienne.

Subiektywna ocena: 7/10
Tytuł: W ciemność
Tytuł oryginału: Do tmy
Autor: Anna Bolavá
Tłumaczenie: Agata Wróbel
Wydawnictwo: Książkowe Klimaty
Data wydania:2015
ISBN: 9788365595577
Liczba stron: 301

Jedna myśl na temat “A. Bolavá | W ciemność

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.