W. Adamiecki, Zdobyć Everest. Recenzja

Pierwsze zimowe wejście na Mount Everest dokonało się niemalże 40 lat temu. W 1979 roku kilkunastu śmiałków z komunistycznej Polski dostaje pozwolenie na coś, co wielu uważa za niemożliwe. Chcą się wspiąć na najwyższą górę świata w skrajnych warunkach klimatycznej zimy, przy huraganowym wietrze i temperaturach oscylujących w okolicy -30 stopni Celsjusza.

Zdobyć Everest

Udaje im się to 17 lutego 1980. Polacy zmieniają oblicze historii wspinaczki wysokogórskiej. Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki na zawsze już zapisują się w historii, jako Ci, którzy przy wsparciu zespołu pierwsi zimą weszli najwyżej, jak się da.

Pamiętnikiem i relacją tej historycznej wyprawy jest książka Zdobyć Everest, w której znajdują się wypowiedzi i wspomnienia wszystkich himalaistów biorących udział w tej wyprawie. Wojciech Adamiecki zredagował je, ułożył chronologicznie i wydał w 1984 roku.

Everest zimą

O Evereście napisano już chyba wszystko. Przez te 39 lat zmieniło się bardzo wiele, a zarazem nic. Everest zimą został zdobyty jeszcze kilka razy, choć oficjalnie wszystkie pozostałe wyprawy wykroczyły poza kalendarzową zimę (źródło). Nie jestem specem, więc jeśli się mylę niech mnie ktoś poprawi, ale z tego wynika, że Polacy byli jak do tej pory jedynymi zimowymi zdobywcami.

Wielki szacunek, ponieważ z tego, co pisali zdobywcy wynika, że warunki były straszne. Przez cały okres działań górskich temperatura nigdy nie przekroczyła 0 stopni. Bogdan Jankowski wspomina, że w namiocie radiowym stale było -20 stopni. Łącznościowiec ten opowiada o konieczności chowania mikrofonu do rękawa kurtki puchowej podczas mówienia, inaczej szybko pokrywał się szronem.

Lód, kamienie i zimno

Wszyscy opisują też przygnębiający widok dookoła: “wszędzie, gdzie spojrzysz – lód, lód, lód”. Zapomniana w kubku herbata po godzinie zamieniała się w lód. Nie było możliwości umycia się. Z gotowaniem również był problem, ponieważ drewno do paleniska było bardzo drogie. Do tego ciągle wyjący wiatr i łopoczące namioty stale irytowały himalaistów. Sami uczestnicy wyprawy cały czas zmagali się z większymi lub mniejszymi chorobami.

Wspinaczka również była bardzo trudna. Głównym przeszkadzaczem był silny wiatr, ale niskie temperatury to także ważny czynnik. A jednak, pomimo wielu przeszkód, udało im się. Ostatnim tchem, rzutem na taśmę weszli i bezpiecznie zeszli.

Relacja “na świeżo”

Ta książka to jedyny w swoim rodzaju zapis ich świeżych wspomnień – autor wspomina, że zbierał je niedługo po ich powrocie do kraju, kiedy emocje nadal jeszcze były żywe. To jest ciekawe, bo właściwie mało jest w nich “propagandy sukcesu”, czyli sposobu opisywania wydarzeń, który maksymalnie podkreśla pozytywne aspekty przedsięwzięcia.

Raczej dominują wspomnienia o trudnościach zarówno fizycznych jak psychicznych, choroby i inne przeszkody. Entuzjazm i górnolotne przemyślenia związane z bliskością gór, to tylko kilka procent spisanej opowieści. Reszta to życie. Takie podejście autora jest cenne, ponieważ mam wrażenie, że w ostatnich latach to właśnie pozytywne i duchowe aspekty zajmują największą część wspomnień. Choć jak pisze Andrzej Zawada, kierownik tej wyprawy, tego typu wyprawy, to nie jest przyjemność:

“Któryś ze sławnych alpinistów powiedział, że wspinanie się w najwyższych górach świata nie jest żadną przyjemnością. Nie wierzę alpiniście, który powie, że odczuwa radość z przebywania na tych wysokościach. Owszem, liczy się osiągnięty rezultat, ale dopiero po zejściu na dół”.

s. 15

Raczej dla pasjonatów wspinaczki

Największa szkoda, że Zdobyć Everest, to niestety nie jest szalenie porywająca lektura. Owszem, jest ciekawa dla wszystkich pasjonatów wspinaczki, ale nie jest to jakoś wyjątkowo plastycznie przekazany obraz. Myślę, że jest to spowodowane formą, której użył Adamiecki. Autor pociął i posklejał wypowiedzi poszczególnych himalaistów, więc historia momentami się nieco rwie.

Taka forma ma jednak też plusy – pokazuje wiele różnych punktów widzenia i pozwala spojrzeć z szerszej perspektywy na wydarzenia dziejące się w tej samej chwili. Zważywszy na to, że było to wydarzenie zupełnie wyjątkowe, warto trochę się skupić i sięgnąć po wspomnienia tych wyjątkowych ludzi. To oni dołożyli polską cegiełkę do międzynarodowej historii podbojów najwyższych gór.

Subiektywna ocena: 7/10
Tytuł: Zdobyć Everest
Autorzy: Wojciech Adamiecki
Data wydania: 1984
Wydawnictwo: Iskry
Seria: Naokoło świata
ISBN: 8320707323
Liczba stron: 151

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.