Dzieci Diuny | F. Herbert

Dzieci Diuny | F. Herbert

Dzieci Diuny

Kolejne części epopei o Diunie zbierają przeróżne opinie, od skrajnie złych do bardzo dobrych. W mojej opinii Dzieci Diuny są dobre. Po Mesjaszu w końcu zaczyna się coś dziać, chociaż także ten tom nie jest wolny od filozoficzno – religijnych rozważań. Mam jednak wrażenie, że tutaj nie przytłaczają, a uzupełniają i pokazują zmiany charakterów postaci. Uwaga, wrzucam trochę spoilerów.

Generalnie ten tom rozpoczyna się około dziesięciu lat po odejściu oślepionego Paula na pustynię. Religią i Arakis włada Alia, jako regentka bliźniąt, dzieci Muad’diba, do czasu uzyskania przez nie dorosłości. Wydaje się, że więc, że wszystko jest w porządku, w końcu kto jak kto, ale Alia, siostra Paula kochała go bardzo i chciała tylko jego dobra. 

Niestety okazuje się, że Bene Gesserit słusznie zachowywało ostrożność w stosunku do przednarodzonych. Chodziło o przekleństwo Złego Ducha, o które podejrzewano Alię. Herbert w końcu w tym tomie dokładnie wyjaśnia czym Zły Duch jest, niby są słowniczki na końcu każdej książki, ale jakoś nigdy mnie nie skusiło tam zajrzeć. Gdy Alia przed urodzeniem przyjęła wraz ze swoją matką wszystkie poprzednie wspomnienia poprzednich Bene Gesserit i swoich przodków, istniała duża szansa, że któryś z tych bytów przejmie ją i opęta. Dziewczyna była podatna na innych ponieważ wchłonęła ich zanim ukształtowała to, kim sama jest.

Koniec pustyni, to koniec imperium

Do gry wrócił stary wróg rodu Atrydów, który poprzez Alię spowodował zbyt skrajną zmianę unikalnego klimatu planety. Istnienie czerwi było zagrożone. Istnienie przyprawy zostało zagrożone, a to rzuciło cień na całe imperium. Jakby tego było mało pojawił się też Kaznodzieja, który podważał religię Muad’diba. Leto II i Ganima, bliźniaki dziedziczące po Mesjaszu, też nie mieli łatwego życia. Dalsze przetrwanie Imperium obraca się właśnie wokół tych przednarodzonych dzieci, przedwcześnie dojrzałych dziesięciolatków.

Żadna książka z cyklu Diuny ogólnie nie należy do najłatwiejszych. Takie są też Dzieci Diuny, chociaż w mojej ocenie, w porównaniu do innych tomów balans pomiędzy filozoficznymi rozkminami a akcją jest tu zdrowy. Ogólnie dzieje się i jest ciekawie. 

Herbert wprowadza jeszcze więcej szczegółów, przez co uniwersum Arrakis i przyprawy staje się jeszcze bardziej realne. Coraz lepiej poznajemy motywacje poszczególnych bohaterów, oraz jeśli jeszcze do tej pory czytelnik tego nie wyłapał, to teraz jest to wyjaśnione wprost – Paul nigdy nie przepadał za mesjanistyczną wersją swojej roli, która była dla Fremenów tak ważna. Chciał się jej pozbyć jako czegoś, co było niebezpieczne i niepotrzebne.

Dzieci Diuny

Specyficznie

Niestety tutaj też są niezrozumiałe opisy wizji Leto II, ale w sumie… to jest to ok. Nie trzeba ich rozumieć, chyba że po “przyprawie”. Przynajmniej są napisane poprawnymi zdaniami, które nie przypominają przypadkowych zlepków słów, jak to jest w Mesjaszu Diuny.

Nawiasem mówiąc Dzieci Diuny zostały także zekranizowane. Dostępny jest mini serial z 2003 roku (reż. Greg Yaitanes). W trzech odcinkach zawiera się także historia z Mesjasza… i generalnie, pomimo drobnych zmian, dość dobrze oddaje fabułę z książki. 

Z cyklem o Diunie jest trochę tak, że historia jest tak wciągająca, że pomimo pewnych słabości kolejnych tomów i tak chce się je czytać, choćby tylko po to, żeby dowiedzieć się, co tam Herbert wymyślił dalej. A wymyślił grubo, bo kolejna część cyklu, czyli Bóg imperator Diuny to już jazda po bandzie, ale o tym już w następnym tekście.


Może Cię także zainteresować:
1. Diuna
2. Mesjasz Diuny
4. Bóg Imperator Diuny


Tytuł recenzji: Dzieci na Arrakis szybko dojrzewają
Subiektywna ocena: 7/10
Tytuł: Dzieci Diuny
Tytuł oryginału: Children of Dune
Autor: Frank Herbert
Tłumaczenie: Andrzej Jankowski, Marek Marszał
Wydawnictwo: Rebis
Cykl: Kroniki Diuny (tom 3)
Autor okładek i rysunków: Wojciech Siudmak
Data wydania: 2022 (pierwsze wydanie: 1976)
ISBN: 9788381884792
Liczba stron: 536
Nakład: –