Dobre czasy: Jak zarobić w średniowieczu | P. Zych

Dobre czasy: Jak zarobić w średniowieczu | P. Zych

Dobre czasy. Jak zarobić w średniowieczu

Myślę, że wiele starszych dzieciaków zainteresowanych tym, jak kiedyś się żyło, dałoby się pokroić za książkę Dobre czasy: Jak zarobić w średniowieczu. W niej bardzo ciekawe rzeczy są i mogę się założyć, że spora część współczesnych nastolatków nigdy nie zastanawiała się nad tym, jak totalnie inaczej kiedyś wyglądało życie. Niektórzy nie wyobrażają sobie życia nawet przed smartfonami i internetem…

Paweł Zych wymyślił, że zrobi użytek ze swojej wiedzy historycznej oraz doświadczenia w rysowaniu i stworzy książkę, w której przybliży prozaiczną część życia kilkaset lat temu. Jak wtedy zarabiano? Na czym? Ile? Jak wyglądały ówczesne “firmy”, kto zatrudniał, jakimi produktami handlowano? Jak wyglądała logistyka?

Zych dzieli informacje na siedemnaście rozdziałów ułożonych tematycznie. Przy czym tekstu generalnie jest dość mało, a autor stawia na wizualne pokazanie na rysunkach, jak wyglądały osady, manufaktury, czy procesy wytwarzania produktów gotowych na sprzedaż.

Nie tylko praca zarobkowa

Fajne jest to, że Zych wychodzi poza same kwestie finansowe. Udaje mu się dość ogólnie, ale rzeczowo opisać technologie i procesy produkcji wielu artykułów typowych dla średniowiecza. W razie gdyby nastąpił Armagedon i cała wiedza techniczna zniknęła, to mogłyby być wstępne poradniki, jak wypalać cegły. Albo jak obrabiać skóry, czy jak powinna wyglądać optymalna przedtechniczna osada ludzka. Lub posttechniczna, hehe.

Historyk wyjaśnia także inne podstawowe rzeczy, o których się rzadko słyszy czy rozmawia, bo są tak powszednie, albo w ogóle niepotrzebne w dzisiejszym świecie. Np. jak farbowano kiedyś tkaniny, skąd brano farbniki, albo dlaczego najlepiej drzewo na drewno ścinać w zimie. To czysto praktyczna wiedza!

Dobrze jest od czasu do czasu przypomnieć sobie, że na przestrzeni dziejów ludzie nie zmienili się aż tak bardzo. Mieli podobne potrzeby, marzenia, pragnienia, choć zmieniły się okoliczności i sposoby ich osiągania. Dzisiaj wielu ludzi pracuje klikając w “kąkutery”, kiedyś właściwie każde zajęcie wymagało pewnej fizyczności. Nawet trochę tego zazdroszczę.

Czy da się porównać?

A już ogóle super fajne jest to, że Zych podaje także ceny produktów. Wprawdzie trudno się do tego jakoś sensownie odnieść i wyobrazić, ale wymyśliłam sobie nieidealny sposób, żeby chociaż mniej więcej porównać wartość rzeczy do realiów do dzisiejszych. We wstępie autor wyjaśnia, że rozliczenia przedstawia w groszach “przyjmując, ze każdy zawierał półtora grama srebra”. Można to łatwo przeliczyć na nasze czasy. Jeden gram kosztuje obecnie około 4 zł, więc w zaokrągleniu jeden grosz to na dzisiejsze mniej więcej 6 zł. Baaardzo mocno upraszczając oczywiście. Kogut kosztował wtedy 1 grosz, mały dzwon 100 groszy, zamek 240 tysięcy groszy, drewniane wiadro 1 grosz, a chlebek żytni 1 grosz za 20 sztuk. Niestety jedyny wniosek z tego taki, że porównywanie cen do dzisiejszych nie ma za bardzo sensu. Natomiast można porównać je do ówczesnych zarobków, które Zych też podaje.

Spodziewałam się trochę, że Dobre czasy: Jak zarobić w średniowieczu to będzie szybkie czytanko, a jednak nie. Książka zaskakuje nie tylko pełnymi szczególików rysunkami, które warto prześledzić uważnie. Zaskakuje także ilością ciekawostek. Aż chce się strona po stronie smakować to, co przygotował nam autor.


Dziękuję Autorowi za egzemplarz recenzencki!


Może Cię także zainteresować: Sapiens: Filary cywilizacji


Tytuł recenzji: Za coś żyć trzeba
Subiektywna ocena: 8/10
Tytuł: Dobre czasy: Jak zarobić w średniowieczu
Autor (także rysunków): Paweł Zych
Wydawnictwo: legendarz.pl
Data wydania: 2022
ISBN: 9788396528605
Liczba stron: 84
Nakład: –