Szaleństwa panny Ewy | K. Makuszyński

Szaleństwa panny Ewy | K. Makuszyński

Szaleństwa panny Ewy

Trochę szkoda, że Makuszyński jest dzisiaj nieco zapomniany. Jego Szaleństwa Panny Ewy to książka autentycznie zabawna i nie zestarzała się mocno. Tylko troszkę. Dzisiaj życie większości szesnastolatek wygląda zupełnie inaczej niż życie głównej bohaterki tej historii. Biorąc jednak pod uwagę humor i walory literackie tej książki, nadal można ją przeczytać z przyjemnością.

Autor opowiada o pewnej nastolatce, która nie może usiedzieć na miejscu i łobuzuje. Ale ma dobre serce, więc swoją niespożytą energię przeznacza także na pomaganie innym. Czasami robi to za wszelką cenę i bez wiedzy i zgody tym, którym pomaga. Doprowadza to do mnóstwa zabawnych sytuacji.

Duże dziecko

Ewa to sympatyczna, bezczelna dziewucha. Szesnaście lat nie sprawia, że dziewczynę można uznać za dorosłą, ale dzieckiem już do końca też nie jest. Pewnego dnia jej ojciec, “lekarz-dżuma”, wyjeżdża do Chin pomagać w walce z epidemią, a ona ma całe lato spędzić u pewnej rodziny. 

Szybko się okazuje, że jej opiekunka jest lekko szurnięta na punkcie alternatywnej medycyny, którą próbuje “leczyć” swoją córkę, a ojciec nie ma nic do gadania. Ewa nie może wytrzymać dusznej atmosfery tego domu i cierpienia swojej koleżanki. Postanawia więc uciec od nich przez okno. 

Szczęśliwie, podczas rejterady spotyka pewnego równie szalonego jak ona, młodego malarza, znajomego jej ojca. Wraz ze swoją matką przyjmują Ewę do siebie, do powrotu jej ojca. To oczywiście powoduje kolejną lawinę zabawnych wydarzeń, których dziewczyna i jej pies, Rolmops, są źródłem i punktem centralnym.

Szaleństwa panny Ewy

Straszny człowiek, malarz i pieniądze

Ewa przekonuje pewnego Mudrowicza, do zmiany podejścia do ludzi, swata malarza, sprzedaje jego obrazy, oddaje jego najlepsze ubrania w ramach psoty. Sprawia, że alt-medowa była opiekunka ostatecznie powierza córkę lekarzom. Wokół nastolatki dzieją się głównie dobre rzeczy, czasami też niedobre, ale one tylko jakby przypadkiem. Zresztą Ewa jest tak sympatyczna, że i tak jej wszyscy zaraz wybaczają.

Szaleństwa Panny Ewy to przyjemna i pozytywna książka. Zaczyna się sprytnym zabiegiem. Autor samego siebie osadza jako narratora, któremu nastolatka opowiada swoje przygody. Myślałam, że Makuszyński użyje tego do klamry, jednak nie robi tego, a przynajmniej nie do końca, i książka kończy się zbyt nagle. Szkoda, bo z chęcią przeczytałabym jeszcze kilka z tych autentycznie zabawnych dialogów, czy sympatycznych docinek. 

Każda postać w tej książce ma zapas ironii i sporo dystansu do siebie i świata. Ludzie mają dobre serca, choć czasami postępują okrutnie. Ostatecznie wszystko kończy się dobrze i wszyscy są szczęśliwi, także pies, nawet jeśli rzuca się w niego specjalną książką, żeby go zniechęcić do łobuzowania. Makuszyński zapewnia kilka godzin przyjemnej rozrywki.


Może Cię także zainteresować: Panna z mokrą głową


Tytuł recenzji: Ach ta młodość…!
Subiektywna ocena: 7/10
Tytuł: Szaleństwa panny Ewy
Autor: Kornel Makuszyński
Wydawnictwo: Lubelskie
Okładka: Zbigniew Rychlicki
Układ typograficzny: Józef Worytkiewicz
Data wydania: 1974 (pierwsze wydanie: 1940)
ISBN: –
Liczba stron: 268
Nakład: 120 000 +m262 egz.