Żołnierze kosmosu | R. A. Heinlein

Żołnierze kosmosu | R. A. Heinlein

Żołnierze kosmosu

W mojej ocenie dobra książka to nie tylko taka, która opowiada ciekawą historię, ale ta historia jest jeszcze o czymś interesującym. Żołnierze kosmosu są dobrą książką, bo poza opowieścią o chłopaku, który został żołnierzem, zawiera także rozważania o kilku ideach, rzadko poruszanych przez innych autorów.

Sama fabuła nie mogłaby być bardziej banalna. Młody chłopak, tuż po szkole średniej, pod wpływem przyjaciół decyduje, że wstąpi do wojska. Sytuację komplikuje fakt, że pochodzi z bogatej rodziny, a jego rodzice chcą dla niego przyszłości w zarządzie swojej firmy, a nie na wojnie. Wściekają się, gdy dowiadują się o jego kompulsywnym postanowieniu. 

Walka z Robalami

Johnnie Rico dostaje się do piechoty, bezpośrednio walczącej z wrogami, przez to najbardziej narażonej. Przeciwnikami są Robale, obce istoty, które organizacją społeczną nieco przypominają mrówki. Większość to nieszkodliwi robotnicy, zarządzanymi przez królową, ale ich wojownicy są bardzo niebezpieczni. 

Ludzka piechota jest wzmacniana specjalnymi kombinezonami, dającymi im wręcz nadludzką wytrzymałość. To wyrównuje szanse w walce. Jednak nie sama akcja czy aspekty techniczne są ważne. Najważniejszy jest fakt, że po odsłużeniu paru lat, były żołnierz staje się obywatelem i ma prawo głosować i wybierać władze. I to jest właśnie najważniejszy element książki Żołnierze kosmosu.

Być obywatelem

Robert A. Heinlein dywaguje na tematy zawsze aktualne – czym jest wojna, obywatelstwo, człowieczeństwo, patriotyzm, czy odpowiedzialność za społeczeństwo, a nawet całą ludzkość. Autor przekonuje, że tylko ryzykowanie swoim życiem w imieniu ojczyzny i społeczeństwa jest wyznacznikiem tego, co człowiek ma w głowie. I tylko to daje podstawę do posiadania odpowiedzialności w postaci sprawowania władzy. 

Wgl w książce można znaleźć też ciekawe dywagacje na temat kar cielesnych dzieci. Widziałam ostatnio argumenty za bezstresowym wychowaniem opierające się o fakt, że nie jest to nowa idea i mimo to kolejne pokolenia się jakoś wychowują. Oczywiście, ale to nie jest takie proste. Prawdziwe efekty wielkoskalowej zmiany będą widoczne dopiero w dłuższej perspektywie. 

Kiedyś nie istniał internet. Postępowe idee były dostępne tylko dla bardzo ograniczonego audytorium ludzi obracających się w odpowiednio usytuowanym towarzystwie. Nie jest to wiedza tajemna, że generalnie internet sprzyja fake newsom, wszelkiej szurii i innym płaskoziemcom. Nie znam się, nie będę więc bardzo dywagować, jednak odrzucanie niektórych stosowanych od dawna praktyk, jako zupełnie i bezwzględnie złych, wydaje mi się wylewaniem dziecka z kąpielą. Szczególnie, że nie powiedziałabym, że cywilizacja Zachodnia opiera się o jakąś szczególnie wybitną moralność. Coraz większy indywidualizm sprawia, że ludzie są coraz bardziej zapatrzeni tylko w siebie. Ogólnie jestem pesymistką jeśli chodzi o przyszłość ludzkości.

Żołnierze kosmosu

Krytyka komunizmu

Heinlein napisał Żołnierzy kosmosu w 1958 roku, nic dziwnego więc, że pełno w niej krytyki komunizmu. Jest w niej też więcej przeróżnych smaczków i generalnie książka jest dobra, ale mogłaby być lepsza. To nie jest space opera, choć temat zasługiwałby na większy monumentalizm. 

Żołnierze kosmosu są historią, która przede wszystkim ma przekazać poglądy autora. Miałam wrażenie, że gdy Heinlein już powiedział co miał, to chciał jak najszybciej książkę skończyć. Zabrakło mi podsumowania, jakiegoś sensownego jej zakończenia. Mam przez to wrażenie, że pisarz nie wykorzystał do końca potencjału tej historii. Ale to i tak nie zmienia tego, że to ciekawa książka i warto po nią sięgnąć.


Może Cię także zainteresować: Ja, robot


Tytuł recenzji: Władza najwyższą odpowiedzialnością
Subiektywna ocena: 7/10
Tytuł: Żołnierze kosmosu
Tytuł oryginału: Starship Troopers
Autor: Robert A. Heinlein
Tłumaczenie: Paulina Braiter-Ziemkiewicz
Wydawnictwo: Mag
Seria: Artefakty
Data wydania: 2023 (pierwsze wydanie: 1959)
ISBN: 9788367353489
Liczba stron: 256
Nakład: –