Białe łzy | H. Kunzru

Białe łzy | H. Kunzru

Białe łzy

Białe łzy mnie zaskoczyły. Pozytywnie. Randomowo ściągnęłam ją z półki, jak zwykle, bez oczekiwań. A tu niespodzianka, bo dostałam książkę dobrze napisaną i przemyślaną. Co więcej Kunzru udało się stworzyć niesamowity mroczny klimat, który ze strony na stronę staje się coraz dziwniejszy.

Białe łzy są historią o dwóch przyjaciołach. Jeden z nich, Carter, jest bananowym chłopakiem z bogatej rodziny. Drugi, Seth, jego przeciwieństwem, nieudacznikiem, trochę z okoliczności, a trochę z wyboru. Łączy ich pasja do czystych dźwięków i niszowej muzyki bluesowej z lat dwudziestych. Chłopcy są młodzi i beztroscy, szczególnie, że bogata rodzina Cartera zapewnia im środki do życia bez pracy. Seth jest jak rzep na psim ogonie i zdaje sobie z tego sprawę. Ogółem nie podobały mi się ich decyzje i postępowanie, ani w ogóle sposób na życie. Współczułam im trochę ale i denerwowali mnie.

Klątwa

W życiu bohaterów niby nie dzieje się wiele, a wszystko i tak jest skupione wokół muzyki i zdobywania kolejnych niespotykanych nagrań. Fabuła nie jest więc specjalnie dynamiczna, ale autor był w stanie tak to opowiedzieć, że trudno było się oderwać. Historia meandruje w jakieś mroczne, nieokreślone rejony. Z czasem robi się coraz dziwniej, szczególnie po tym, jak jeden z bohaterów nagrywa przypadkiem dziwną piosenkę. Ten jeden utwór ma jakby nadnaturalne możliwości. Jest jak zaklęcie czarnoskórego szamana bluesowego, który dźwiękami potrafił rzucić klątwę… 

Kunzru opowiada swoją historię dość powolnym i jednostajnym rytmem. Toczy ją wolno, po swojemu, monotonnie. Zupełnie jak muzyka, której słuchają bohaterowie. Narracja wciąga i nadaje mroczny klimat. Przez dwieście stron jest to ciekawe, ale później niestety zaczyna odrobinę nużyć, a może nawet męczyć. Seth, który jest narratorem, ciągle gdzieś wędruje, jeździ, chodzi, poszukuje. 

Białe łzy

Oko za oko

Okazuje się, że chłopak znajduje historię większą niż on sam, olbrzymią. Historię wyzysku, rasizmu, niesprawiedliwości, bezsilności i bezbronności wobec władzy i białych panów. Wraz z Sethem cofamy się do czasów, kiedy kolor skóry nadawał lub odbierał prawo do godności, wolności a nawet życia. A może to ta historia znajduje Setha?

Muzyka tworzona przez Czarnoskórych na początku XX wieku, w czasach bardzo silnej segregacji rasowej w Stanach, jest motywem przewodnim i elementem, który łączy wszystkich bohaterów i wątki w książce. Białe łzy to bardzo dobrze opisana opowieść, choć mocno przygnębiająca. Kunzru pozostawił mnie w nędznym nastroju, bo wnioski które pozwolił mi wyciągnąć nie są optymistyczne.

Nie jestem pewna, czy wymierzona zemsta jest rozwiązaniem jakiegokolwiek konfliktu. Podobnie z zamykaniem się na drugą stronę w słusznym gniewie za krzywdy wyrządzone w przeszłości. Trudne tematy, świetna historia z elementem historii rasizmu w Stanach. Wprawdzie bez jakiejś większej głębi, ale wciągająca.


Może Cię także zainteresować: Wiek żelaza


Tytuł recenzji: Czy muzyka łagodzi obyczaje?
Subiektywna ocena: 7/10
Tytuł: Białe łzy
Tytuł oryginału: White Tears
Autor: Hari Kunzru
Tłumaczenie: Krzysztof Cieślik
Wydawnictwo: WAB
Data wydania: 2017
ISBN: 9788328050310
Liczba stron: 366
Nakład: –