Twierdza | A. de Saint-Exupéry

Twierdza | A. de Saint-Exupéry

Twierdza

Czego ja się nie nasłuchałam o tej książce. Twierdza miała być genialna, wspaniała, uduchowiona, intrygująca, inspirująca… Przede wszystkim była jednak trudno dostępna. Jak w końcu udało mi się ją kupić(jeszcze przed nowym wydaniem…) nie mogłam się powstrzymać i od razu zaczęłam czytać. No przecież. 

Okazało się jednak, że nie jest to książka najłatwiejsza w odbiorze, bo do jej właściwego zrozumienia należy wiedzieć o niej kilka rzeczy. Przede wszystkim trzeba mieć świadomość, że Twierdza jest niedokończona. W większej części są to tylko notatki autora, który nie skończył ich redagować, bo zginął podczas II Wojny Światowej. Dlatego całość jest motzno nierówna.

Biblijny styl

Początek jest specyficzny. Saint-Exupery stylizuje swoją opowieść na podobieństwo biblijnych przypowieści, i to raczej ze starego testamentu. Są to filozofie i przeróżne przemyślenia życiowe pisane z punktu widzenia berberyjskiego władcy, rządzącego w czasach gdy jeszcze krzyżowano ludzi (do 337 r .n.e.).

Niestety dłuższy moment zajmuje przywyknięcie do tego stylu. Zanim to się stanie, niektóre fragmenty mogą brzmieć bełkotliwie. Ich sens jest tak zagmatwany i głęboki, że musiałam zastanawiać się nad znaczeniem każdego akapitu oddzielnie. To by było nawet spoko, gdybym dopiero odkrywała dla siebie głębię filozofii wiary i rożnych innych prawd życiowych, o których pisze autor. Niestety część z nich wydawała mi się banalna, choć ubrana w piękne słowa i formę.

Autor mówi m.in., żeby doceniać, to co się ma, żeby nie błądzić w wiecznym poszukiwaniu lepszego / innego. Że dobro i szczęście składają się z małych rzeczy, z codzienności, dbałości o bliskich. Pisze o wartości podtrzymywania tradycji, korzeni które nadają źródło i kierunek marszu przez życie. O tym, że w życiu trzeba dążyć do czegoś większego od siebie i że droga jest najważniejsza, a nie cel. I tym podobne.

Symbolika twierdzy

To nie jest nic, czego nie nauczyłam się z własnego doświadczenia, czy z czym się nie spotkałam w innych książkach. Saint-Exupery wyróżnia się jednak, właśnie tym stylem biblijnych historii, być może kontrowersyjnym. Każdy może wyciągnąć sobie z nich różne morały. Ale zasadniczo intencją autora było zbliżać czytelnika do Boga, choć nie tego miłosiernego. Raczej tego, który nagradza, ale i karze.

Twierdza jest tu symbolem wewnętrznych moralnych zasad, zbudowanych wokół serca, które mają za zadanie pomagać człowiekowi w byciu dobrym, blisko prawdziwej wartości, Boga. Kamienna trwała i odporna budowla ma być ochroną przed rozterkami wywodzącymi człowieka na manowce i sprawiającymi niepotrzebny ból istnienia.

I o ile zgadzam się, że takie symboliczne fortyfikacje w sercu są potrzebne, to uważam, że przekaz czy wizja Saint-Exupery’ego nie trafi do każdego. Do mnie, osoby nie mającej religijnych skojarzeń, wizja stylizowana na biblijny język nie trafia. 

Na dodatek trochę irytowało mnie, że gdy pisał o kobietach, to sprowadzał je do roli branek, praczek bielizny, matek, żon bez znaczenia. Irytowało mnie to, mimo że rozumiem konwencję tej opowieści. Irytuję się też na siebie, że nieświadomie każdą czytaną książkę czytam także pod tym kątem, co zapewne może mi trochę zaburzać perspektywę.

Niedokończona historia

Czytanie kolejnych rozdziałów było sprawdzianem mojej cierpliwości. Tym bardziej, że często składały się z podobnych elementów albo nawet powtarzały. Zresztą jak długo można trwać w głęboko symbolicznym monologu człowieka, który we wszystkim widzi filozofię. Wtedy nie pomoże nawet najbardziej piękny i rytmiczny język, których autorowi odmówić nie można. 

Nawiasem mówiąc, pisarzowi mniej więcej do połowy traktatu (ok 300 strona) starczyło czasu na dopracowanie przemyśleń i dostosowanie ich do jednolitej formy narracji króla. Później są coraz bardziej uniwersalne i postrzępione, jak krótkie aforyzmy, a nie przypowieści. 

Naprawdę ciekawie, choć wciąż niełatwo, zaczyna się robić po około 60% książki. Wtedy, na moje oko, zaczyna się nie zredagowana surowizna, tekst przed jakąkolwiek redakcją. Nawet na skrzydełku obwoluty wydawnictwo pisze, że przetłumaczyli i wydali w takiej formie, jak to autor pozostawił. Podejrzewam więc, że dzięki temu możemy zobaczyć jak wyglądały zupełnie surowe notatki autora. Ta część nadziana jest skrótami myślowymi, które bez specjalnie włożonej w czytanie uwagi brzmią niezrozumiale. 

Saint-Exupery przestaje się silić na wymyśloną konwencję biblijną i pisze po prostu. Pisze pięknie, głęboko, sprytnie. Trafia do środka człowieka i robi to w wielkim stylu. Warto więc było czytać Twierdzę właśnie dla tej dalszej części.

Twierdza

Głęboki humanizm

„…chodzi o zbudowanie mądrości, która będzie żywym, niezniszczalnym wałem. Saint-Exupéry porusza w ten sposób wszystkie powracające tematy poruszane już w jego poprzednich dziełach: miłość, nauka, stworzenie, Bóg, ludzie, podróże”.

(Francuska wikipedia, tłum. Google)

Twierdza to głęboko filozoficzne, ale i psychologiczne dzieło humanisty przepełnione symboliką. Żeby znaleźć klucz do budowli i zrozumieć jego siłę, trzeba przeczytać całość i wczuć się w język autora. Tylko ten, kto dotrze do końca otrzyma nagrodę, a droga jest ważniejsza niż cel.


Może Cię także zainteresować: Tractatus logico-philosophicus


Tytuł recenzji: Symbole są ważne
Subiektywna ocena: 8/10
Tytuł: Twierdza
Tytuł oryginału: La citadelle
Autor: Antoine de Saint-Exupéry
Tłumaczenie: Aleksandra Olędzka-Frybesowa
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy PAX
Data wydania: 1990 (pierwsze wydanie: 1949)
ISBN: 83-211-1071-1
Liczba stron: 480
Nakład: 19 650 + 350 egz.