Dwa dni w Paryżu | J. Moyes

Dwa dni w Paryżu | J. Moyes

Dwa dni w Paryżu

Książki Jojo Moyes do tej pory traktowałam jak pewniaki. Niestety Dwa dni w Paryżu sprawiły, że będę podchodzić ostrożniej. To nie jest długa powieść, jak sądziłam, tylko zbiór zbiór krótszych, lub dłuższych opowiadań. Czy ktoś o tym informuje na okładce? Nope. Gdybym książkę kupiła, a nie wypożyczyła, byłabym zła, bo liczyłam na pełnowymiarową historię.

Do tego tytułowe opowiadanie o samotnej dziewczynie, którą facet wystawił samą w Paryżu jest dość płytkie. Bohaterka mimo wielkich lęków natychmiast odnajduje się jakoś w sytuacji i oczywiście znajduje przystojnego adoratora. Autorka wykorzystuje mnóstwo stereotypów, postacie są płaskie i naiwne, a sama historia nie przekonuje do siebie. Trudno mi się to czytało, wszystko brzmiało sztucznie. 

Co gorsza (a może nie?), niektóre z opowiadań mają o wiele lepsze pomysły niż ta pierwsza tytułowa historia. Są też lepiej napisane. Dwa dni w Paryżu jest tylko najdłuższe. Mam bardzo przykre podejrzenie, że te opowiadania zostały dopchane, żeby ilość stron się zgadzała i książka nie odstawała na półce rozmiarowo od innych. Najgorzej. Co ciekawe, w oryginalny wydaniu już sam tytuł wskazuje, że to zbiorcze wydanie opowiadań. Ale polski wydawca zdecydował inaczej… Shame.

Moyes ogólnie dobrze pisze

Ogólnie lubię Jojo Moyes i w niektórych opowiadaniach z tego tomu widać to, za co ją cenię – autentyczność i pomysłowość. Pisarka umie oklepane schematy romantycznych historii podać oryginalnie. Niektóre bohaterki popełniają głupotki takie, że oczy się same przewracają. A jednak Moyes potrafi zrobić tak, żeby jakoś sensownie dojrzały, czegoś się nauczyły, albo zaskoczyć jakimś szczegółem fabuły.

Jak na przykład robi w zakończeniu opowiadania Między tweetami, w którym opowiada historię pewnego celebryty, któremu żona wymyśliła romans i stalkerkę, żeby pobudzić znów zainteresowanie mediów i który to pomysł nie kończy się dobrze. Z kolei w Butach z krokodylej skóry Moyes opowiada historię pomyłki torby z butami na siłowni, w której znajdują się Louboutiny. Szpilki te zaskakująco zmieniają życie bohaterki. 

Dwa dni w Paryżu

Są przebłyski

Niezłe są też Pończochy o nieoczekiwanym efekcie matrymonialnym napadu na bank, oraz Trzynaście dni z Johnem C., czyli historia o znalezionym telefonie, w którym znalazczyni odkrywa pozamałżeński romans właścicielki i postanawia wejść w rolę kochanki. To opowiadanie byłoby jeszcze lepsze, gdyby się kleiło logicznie – dzisiaj już nikt chyba nie ma niezablokowanego pinem telefonu, więc niby jak bohaterka dostała się do wiadomości.

Reszta opowiadań nie ma za bardzo ani pomysłu, ani bohaterów, co sprawia, że Dwa dni w Paryżu stają się czytadłem, niespecjalnie spełniającym oczekiwania długiej i przyjemnej historii, przynajmniej na dwa wieczory, i w którą będzie można się w nią wczuć. Czyli tego, na co liczyłam po Moyes.


Może Cię także zainteresować: Moje serce w dwóch światach | Pod osłoną deszczu


Tytuł recenzji: Romantyczne opowiadania to nie to co lubię
Subiektywna ocena: 5/10
Tytuł: Dwa dni w Paryżu
Tytuł oryginału: Paris for One and Other Stories
Autor: Jojo Moyes
Tłumaczenie: Anna Gralak
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 2020 (pierwsze wydanie: 2015)
ISBN: 9788324070336
Liczba stron: 352