Zła krew | J. Carreyrou

Zła krew | J. Carreyrou

Zła krew

Historia z książki Zła krew jest niewątpliwie fascynująca. Opisuje jedno z największych oszustw startupów w branży IT, które trwało przez ponad dziesięć lat. Elizabeth Holmes i Ramesh „Sunny” Balwani przez te wszystkie lata utrzymywali atmosferę tajemnicy wokół produktu, który nie działał. Właściwie nawet nie istniał. Ale oni symulowali działanie i wygrywali kolejne rundy finansowania. W efekcie zdefraudowali kilkaset milionów dolarów. Oraz narazili osoby korzystające z ich “wynalazku” na dodatkowe koszty, a może nawet spowodowali przedwczesną śmierć niektórych.

Sprawa jest o tyle szokująca, że to nie było “jakieś” oprogramowanie IT, czy też inny produkt bez bezpośredniego wpływu na życie ludzie. Theranos, bo tak nazywała się ta firma, “wynalazł” i rozwijał urządzenie do analizy krwi pod kątem wielu chorób. Łatwo więc sobie wyobrazić, co się działo, gdy wyniki były nieprawidłowe: ryzyko niepotrzebnego leczenia/zabiegów albo ryzyko powikłań, czy śmierci w przypadku braku odpowiedniego leczenia.

Wyboista droga startupów…

Przy kolejnych elementach układanki, które pokazuje nam Carreyrou, prawie mózg wybucha, gdy dowiadujemy się do czego zdolni są ludzie w imię… Właśnie, w imię czego? Ambicji zapisania się na kartach historii? Autentycznej chęci pomocy ludziom? A może z pobudek czysto materialnych i pragnienia zarobienia milionów? Trudno powiedzieć. 

Bo wiecie, ja nie lubię oceniać kogoś po jego zachowaniu, choć autor książki Zła krew momentami (niestety) zbacza w te niebezpieczne tereny. Szczególnie zwraca to uwagę na początku książki, gdy opisuje zachowania Holmes jako dziecka, że niby już od małego nie umiała przegrywać. A kto umiał? 

Owszem, Holmes była twarzą całego przekrętu. Owszem, oszukiwała, terroryzowała, mobbingowała, wykorzystywała naiwność i robiła jeszcze inne świństwa. Ale bardzo łatwo potępić kogoś, a nie tylko jego czyny. Ale ja nie chcę tego. Nie znam jej motywacji. Nie wiadomo, czy planowała oszustwo od samego początku. A może zaczęło ono się kreować dopiero w miarę pogłębiania się problemów technicznych z “wynalazkiem”.

Per aspera ad astra

Nie da się ukryć, że problemów było bardzo dużo. Zaczynając od tych z bardzo dużą rotacją pracowników. Żadna firma nie będzie funkcjonowała dobrze, jeśli ciągle wymieniają się w niej ludzie. A Holmes pozbywała się właściwie wszystkich, którzy mieli jakieś zastrzeżenia, czy konstruktywną krytykę = nie spełniali jej wymagań.

Theranos powstał w 2006 roku, a już w 2008 roku pojawiły się pierwsze poważne zastrzeżenia techniczne odnośnie działania produktu i potencjalnych umów na jego sprzedaż. Oczywiście wszystko było omawiane wyłącznie wewnętrznie. W międzyczasie, przez te dwa lata, Holmes zwolniła w sumie ponad trzydzieści osób z dopiero rosnącego zespołu. 

Natomiast nowe techniczne problemy wciąż wychodziły, choć “stare” jeszcze nie zostały rozwiązane. Theranos miał na przykład problem z temperaturą pomieszczeń, w których stały urządzenia. Analizator nie działał gdy była za niska lub za wysoka.

Badanie czy wróżba?

Wyniki badań także nie szły po myśli założycieli. Były nie do przewidzenia, pokazywały albo za dużo, albo za mało. Carreyrou w pewnym momencie pisze, chyba nawet cytując jakiegoś pracownika, że wynik równie dobrze mógłby być rzutem kostką czy wróżbą.

Do tego dochodziły problemy z nano-pojemnikami na krew. Płynu było zwyczajnie za mało do tylu analiz, ile Holmes chciała wykonać. Ona jednak upierała się przy swojej wizji tylko “kilku kropel”. Próbowała dostosować fizykę i chemię do swojego widzimisię. Żeby rozwiązać problem ilości, krew rozpuszczano w soli fizjologicznej, co jeszcze bardziej zaburzało wyniki.

Kolejne miesiące, kolejne problemy, kolejne zwolnienia. Z książki wylania się obraz najczystszego januszostwa prawdziwej Grażyny zarządzania… 

Czytając to myślałam sobie: ale patola. Tam było nawet „lepiej” niż bywało w polskich firmach, w których ja miałam wątpliwą przyjemność pracować. A wierzcie mi, nie sądziłam, że tak się da… 

Fake it until make it

Podsumowując tę historię, można wyciągnąć z niej wiele różnych wniosków na temat tego, co wystarczy do zdobycia pieniędzy na prowadzenie biznesu: trochę znajomości/dojścia do znajomości, uroda/charyzma, urok i niski głos. Sprawa głosu w ogóle jest fascynująca, bo właściwie nigdy by mi nie przyszło do głowy, że ten element autoprezentacji także podlega zmianie. Znam w polskim środowisku biznesowym człowieka, który wiele lat dla utrzymania wizerunku golił się na łyso i nosił okulary 0, bo oprawki “dodają…”, ale głosu chyba nie zniżał. A może? 

Ale sam niski głos na pewno by nie wystarczył, gdyby nie oczywiście świetny pomysł (temu nie można zaprzeczyć) poparty emocjonalną historyjką związaną z ulepszaniem świata. Każdy chce ulepszać świat, wiadomo.

Zła krew

W jakim świecie żyjemy?

Swoją drogą Zła krew stawia też samych inwestorów w kiepskim świetle… Nepotyzm, wizjonerstwo niepoparte dowodami, wiara na słowo, szpanerstwo i możliwość łatwego zaimponowania majątkiem i postawą “ojej, jaki jestem dobry, bo inwestuję w pomoc ludziom”. He he he. 

Holmes swoimi działaniami ośmieszyła środowisko amerykańskiego establishmentu, które “po znajomości” i sugerując się wielkimi nazwiskami, władowało się w wielki przekręt. To jest tak dziwne, że nie zaalarmował ich sposób prowadzenia Theranosa, np. szczegóły produktu przechowywane we wręcz paranoidalnej tajemnicy. Do omotania ludzi przez wiele lat wystarczył świetny pomysł podbudowany emocjami, dobry marketing i charyzmatyczny lider. 

Nagle okazało się, że wizja i szczerze brzmiące zapewnienia nie wystarczą, i że trzeba bardzo uważać na górnolotne slogany i przekonujące historie o produktach mających zmieniać świat, szczególnie na lepsze…


Nawiasem mówiąc, na HBO jest także świetny dokument na ten temat: The Inventor: Out for Blood in Silicon Valley oraz bardzo polecam zobaczyć filmiki na Youtube analizujące mowę Holmes.


Może Cię także zainteresować: Prawdziwa historia McDonald’s


Recenzja: 10 lat życia w kłamstwie
Subiektywna ocena: 9/10
Tytuł: Zła krew
Tytuł oryginału: Bad Blood: Secrets and Lies in Silicon Valley Startups
Autor: John Carreyrou
Tłumaczenie: Maria Jaszczurowska
Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2020
ISBN: 9788366500792
Liczba stron: 416