D. Eribon | Powrót do Reims

D. Eribon | Powrót do Reims

Powrót do Reims

Powrót do Reims to książka, na którą długo polowałam, i która długo na mnie czekała. Gdy pierwszy raz o niej przeczytałam, byłam tylko zaciekawiona. Ale po ostatnich literackich przygodach związanych z klasowością i różnymi zagadnieniami społecznymi (np. Szaleństwo tłumów – czytaj więcej tutaj) pomyślałam, że najwyższy czas na Eribona.

Powrót do Reims to książka autobiograficzna. Didier Eribon opowiada w niej historię swojego przejścia z klasy do robotniczej, do klasy inteligenckiej, którą rozpoczął kilkadziesiąt lat temu jako nastolatek. Zmianę tą umożliwili mu ciężko pracujący rodzice, którzy chcieli dla swoich dzieci czegoś więcej. A na pewno sam autor chciał dla siebie czegoś więcej. Szczególnie, że odkrył swój homoseksualizm, a jak wiadomo, małe miasta, a takie było Reims, nie sprzyjają ludziom identyfikującym się w ten sposób.

Powrót symboliczny

Eribon do Reims wraca dopiero po śmierci ojca, czyli po kilkudziestu latach od wyjazdu z rodzinnej miejscowości. Był to powrót był zarówno fizyczny jak i symboliczny. I to właśnie ta podróż inspiruje autora do napisania tej książki. Okazuje się, że wspomnienia z czasów odkrywania siebie przefiltrowane przez przez pryzmat doświadczenia dojrzałego człowieka, prowadzą do zaskakujących wniosków i spostrzeżeń. Jego transformacja w inteligenta nie była łatwa dla nikogo, ani dla niego, ani dla jego rodziców. Zrozumiał to jednak dopiero po latach, gdy był gotowy na przyjęcie związanych z tym emocji oraz miał umiejętności wystarczające, żeby spojrzeć na siebie z dystansu i je nazwać.

Autor opowiada o samotności, niezrozumieniu, gniewie, próbie odkrycia samego siebie, wstydzie, w końcu o ucieczce, ukrywaniu swojego robotniczego pochodzenia i spychania tego w nieświadomość. Pisze o roli swoich rodziców, oraz o tym, że wtedy nie rozumiał ile poświęcają, żeby on mógł się uczyć. Przypomina sobie ich niezrozumienie oraz złość na jego zachowanie, które interpretowali jako wywyższanie się ponad nich, prostych robotników.

W końcu pisze o systemie; o środowiskowych ograniczeniach, o możliwościach i ich braku, o tym, jak ważny jest kapitał społeczny. Jeśli rodzina go nie przekaże dziecku, będzie mu bardzo ciężko go nabyć. Młody człowiek będzie musiał nauczyć się wszystkiego właściwie od nowa, przekształcić siebie i dostosować do wymagań chociażby szkoły. Człowiek, który chce się wyrwać ze swojego środowiska musi wykazać się wielką determinacją, żeby ukształtować siebie od początku, ponieważ nie jest to łatwy proces. 

Analiza społeczna

Na potrzeby swojej wiwisekcji, Eribon przeprowadza analizę społeczną. Opowiada o decyzjach politycznych podejmowanych przez jego rodzinę oraz o ich powodach i motywacjach. Tłumaczy na przykład, dlaczego we Francji ugrupowania nacjonalistyczne zdobywają taką popularność; że tu nie chodzi o nienawiść do innych, a o potrzebę zmiany obecnego stanu rzeczy na jakikolwiek inny oraz wybór kogoś, kto przynajmniej zauważa problemy ludzi, z którymi się identyfikują (klasy wywodzącej się z robotniczej). 

W mainstreamie o klasowości się już właściwie nie mówi. W ostatnich dziesięcioleciach nastąpiło umowne wypłaszczenie klas, zgodnie ze współczesną narracją, że każdy może wszystko (co ja uważam za nieprawdziwe). Umowne, ponieważ nastąpiło tylko w języku i na potrzeby komunikacji. Realia są zaś takie, że nadal niewiele się zmieniło i faktycznie nadal dość ciężko jest wejść o schodek wyżej, choć na szczęście nie jest to aż tak trudne, jak było jeszcze kilkadziesiąt lat temu. To powoduje, że ludzie są sfrustrowani i wybierają tych, którzy przynajmniej ten dysonans zauważają.

Francja vs Polska

Wiele z elementów, o których pisze Eribon można także odnieść do Polski. W naszym kraju również występowały podobne konstrukty społeczne, zmagaliśmy się z komunizmem oraz walką klas; większość Polaków także wywodzi się z niższych warstw społeczeństwa; u nas też popularne są ostatnio populistyczne ugrupowania polityczne nawiązujące do nacjonalizmów. Tych podobieństw jest jeszcze więcej.

Powrót do Reims

Ja również mogłabym napisać swój “powrót”, dlatego Powrót do Reims jest dla mnie bardzo ważną książką. Bo ja także uciekłam z miejsca przypisanego mi przy urodzeniu. Wyrwałam się ze smutnej rzeczywistości małego miasta i chcę dla siebie i dla innych czegoś więcej niż życie w biedzie, zarówno materialnej jak i duchowej. 

Odnalazłam w tej książce wiele elementów znajomych z własnego życia np. wykształcenie rodziców i ich mentalność, poglądy, decyzje i motywacje, otoczenie, inni ludzie, ograniczenia i “dostępny horyzont”, emocje, a nawet wygląd osiedla i miasta. 

Dziennik rozwoju osobistego

Niektóre spostrzeżenia są przerażające, na przykład te o postrzeganiu kobiet pracujących poza domem jako lekkich obyczajów, albo o tym, że jego babcia nie umiała czytać. To przecież już XX wiek! Albo o życiu gejów w jego mieście i czasach – ciągłe szykany oraz często fizyczne zagrożenie, pobicia, lekceważenie władzy. Na szczęście analfabetyzm oraz tolerancja dla inności dzisiaj już się zmieniła na lepsze.

Eribon w swojej książce pokazuje nam niezwykle osobiste przeżycia. Można powiedzieć, że odsłania swoje miękkie podbrzusze. Natomiast robi to świadomie, będąc silnym na tyle żeby przyjąć ewentualne ciosy wynikające z tego odsłonięcia. Jego książka to dojrzała retrospekcja z życia, które było walką o lepszy los. Powrót do Reims to studium przynależności klasowej, z której często nie zdajemy sobie nawet sprawy. 


Zobacz także Szaleństwo tłumów


Recenzja: Czy wszyscy jesteśmy równi?
Subiektywna ocena: 9/10
Tytuł: Powrót do Reims
Tytuł oryginału: Retour à Reims
Autor: Didier Eribon
Tłumaczenie: Maryna Ochab
Wydawnictwo: Karakter
Data wydania: 2019
ISBN: 9788366147058
Liczba stron: 219