M. Szczygieł | Niedziela, która zdarzyła się w środę

M. Szczygieł | Niedziela, która zdarzyła się w środę

Niedziela, która zdarzyła się w środę

Często czytam książki – niespodzianki, o których nic nie wiem. Z książką Niedziela, która zdarzyła się we środę było podobnie. Wiedziałam jedynie, że na pewno mi się spodoba, bo to przecież Mariusz Szczygieł, którego wielbię za styl i zabawę z formą. Nie pomyliłam się.

Dla większości osób, urodzonych przed 89 rokiem lata dziewięćdziesiąte to lata dzieciństwa i młodości. Większości kojarzą się zupełnie dobrze, w końcu to dzieciństwo, ale każdemu inaczej. Dla mnie lata 90 to czas dresów szelestów, maluchów, lodów z automatu w okolicznej lodziarni za tysiąc z Kopernikiem. Beztroskie bieganie boso po całym osiedlu. Kasety disco polo. Rynek. Pierwsze kolorowe druki. W ogóle pierwsza kolorowość życia… Pamiętam jak dziś urodziny koleżanki koleżanki w McDonalds i frytki, po których dostałam okropnego rozstroju żołądka i później przez wiele lat unikałam jadania w fast foodach.

Dla Mariusza Szczygła to moment pisania reportaży do gazet oraz występowania w telewizji. Reportaże dotyczą rzeczy, które także pamiętam. Disco Polo już wspominałam. Pamiętam też jakie znaczenie wtedy miały stare media: gazety i radio, później telewizja; język, którym komunikowali się moi rodzice i w ogóle ówczesna mentalność na wielu poziomach (społecznym, moralnym, religijnym, seksualnym); pierwsze wygrane w “totka” i nadzieja, jaka się z nimi wiązała; praca w firmach z szefami, którzy zarządzali stylem z poprzedniej epoki (he he)…

Niedziela, która zdarzyła się w środę

Najbardziej podobały mi się teksty o piramidzie finansowej Amwaya oraz bonus z 1999 roku pt. Z kulą ziemską na plecach. W tym ostatnim tekście Szczygieł opisuje swoją codzienność, jak wygląda życie społeczne ludzi rozpoznawalnych. Głównie te nieprzyjemne momenty, w których ludzie uważają, że wobec kogoś znanego w telewizji mogą wszystko, łącznie z brutalnymi ocenami i komentarzami. Po tym co Szczygieł tu pisze, czułam się brudna, że należę do tego samego gatunku.

Przaśne lata

Reportaże ze zbioru Niedziela, która zdarzyła się we środę są świetne. Obrazują dość dokładnie ówczesne społeczeństwo. Jak myślę o tamtych czasach, to mam jedno słowo w głowie: przaśne. Myślę, że ono dobrze je oddaje. Było wtedy przaśnie.

Trudno w to uwierzyć, ale to są teksty napisane już ponad dwadzieścia lat temu… Przez ten czas trochę dojrzeliśmy jako społeczeństwo, ale wciąż wiele się jeszcze musimy nauczyć. Warto było zajrzeć do tej książki i spojrzeć z takiej perspektywy na ówczesną Polskę.

Mam tylko jedno zastrzeżenie… Prażynki i chipsy to są dwie różne rzeczy. 😉

Tytuł recenzji: Szalone lata dziewięćdziesiąte
Subiektywna ocena: 9/10
Tytuł: Niedziela, która zdarzyła się we środę
Autor: Mariusz Szczygieł
Data wydania: 1996
Wydawnictwo: Czarne
ISBN: 9788380494312
Liczba stron: 176

Zobacz inne wpisy o książkach Mariusza Szczygła na przeczytana.com.