Malarz świata ułudy | K. Ishiguro

Malarz świata ułudy | K. Ishiguro

Malarz świata ułudy

Ishiguro to dla mnie autor – pewniak. Sięgam po niego zawsze, gdy chcę przeczytać coś ładnego, co na pewno mi się spodoba. Tym razem był to tajemniczo brzmiący tytuł Malarz świata ułudy, w którym przenosimy się do Japonii parę lat po II Wojnie Światowej.

Malarz świata ułudy

Był to specyficzny okres, a Ishiguro potrafił oddać go z istotnymi szczegółami. To przede wszystkim czas intensywnych zmian – odbudowy zniszczonych po wojnie dzielnic, które z ciasnej zabudowy parterowej w ciągu kilku lat zmieniły się w okolice wypełnione wysokimi budynkami i ulicami. To także czas zmian społecznych. Wtedy wedle autora w Japonii małżeństwo z miłości było nowinką społeczną, nadal królowały związki łączone przez swatki. U starszego pokolenia wciąż jest widoczne specyficzne podejście do statusu kobiet. Kilka razy możemy się natknąć na zdania w stylu: “nie pozwolimy, żeby kobiety nami rządziły” wypowiadane przez dziadka do wnuka. To także czas zmian politycznych, o których dowiadujemy się tylko ogólników, ale wystarczająco wiele, żeby wyciągnąć wniosek, że młode pokolenie Japończyków chce się odciąć od przeszłości. 

Głównym bohaterem książki jest emerytowany malarz Masuji Ono, ojciec dwóch córek i dziadek, który jest autorem wyżej wspomnianych zdań. Cała historia jest jego monologiem. Ono nawiązując do zupełnie niedawnych z jego perspektywy czasu wydarzeń, opowiada właściwie całą historię swojego życia. Robi to, ponieważ dręczy go przeszłość i dochodzi do wniosku, że to dobry moment na rozliczenie się z decyzjami i błędami, które popełnił. 

Jak się okazuje w przeszłości był powiązany z komunistami i działał na rzecz rozpowszechnienia tego ustroju. Jego ówczesne poglądy spowodowały konflikt z jego ówczesnym mistrzem, a później, gdy już zdobył własną renomę, z jego własnym najlepszym uczniem. Zaś teraz, po wojnie, komuniści są rozliczani ze swoich ówczesnych decyzji lub sami się z nich rozliczają popełniając rytualne samobójstwo. Jemu do tak drastycznego kroku jest bardzo daleko, natomiast czuje konieczność wyjaśnienia pewnych spraw. 

Podczas czytania żałowałam, że brakowało mi wiedzy historycznej, żeby właściwie zrozumieć kontekst, bo myślę, że wtedy ten aspekt historii byłby znacznie ciekawszy. A tak był tylko zrozumiały, ale bez smaczków.

Kawałek po kawałku

Książki Ishiguro mają charakterystyczny styl. Są napisane spokojnie i nawet jeśli podświadomie czujemy, że gdzieś wisi nóż i za moment spadnie, to nie ma w tym nerwowości. Autor skutecznie buduje napięcie, ale jest ono nieagresywne. Kawałek po kawałeczku odkrywamy osobowość głównego bohatera i świat w którym żyje. Wszystko dzieje się niespiesznie. Geniusz Ishiguro polega na tym, że jego książki wcale nie są długie, a zawierają wszystkie potrzebne szczegóły, żeby dokładnie wyobrazić sobie okoliczności historii i zrozumieć także głębszy wymiar książki. 

Książka o przemijaniu

Malarz świata ułudy, to książka o zmianach, które przyniosło życie po wojnie. Zmiany te dotyczyły właściwie każdego aspektu życia w Japonii, także mentalności tego społeczeństwa. Wydaje mi się, że problemy, które porusza Ishiguro można także mniej lub bardziej odnieść do wszystkich społeczeństw. Wszak wstyd za popełnione błędy, czy potrzeba akceptacji i wzbudzania szacunku są zwyczajnie ludzkie.

Choć fabuła książki jest zbudowana misternie, to niestety końcówka nie powala. Wymydla się i łagodzi skrupulatnie budowane napięcie. Nie ma wielkiego “bum”, wszystko się rozładowuje jakoś tak nijako. Nie wiem, czy to zaleta, czy też wada Malarza…, ale zostawia po sobie niedosyt.

Zostawia też ważne pytanie: czy do wybaczenia grzechów wystarczy, że ktoś popełniał je z jak najlepszą intencją? 


Tytuł recenzji: Wszystko przemija i się zmienia
Subiektywna ocena: 7/10
Tytuł: Malarz świata ułudy
Tytuł oryginału: An Artist of the Floating World
Autor: Kazuo Ishiguro
Tłumaczenie: Maria Skroczyńska-Miklaszewska
Wydawnictwo: Albatros
Data pierwszego wydania: 1987
Data wydania: 2017
ISBN: 9788381250900
Liczba stron:302

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.