D. Glukhovsky | Tekst

D. Glukhovsky | Tekst

Tekst

Mówi się, że karma wraca. Gdy jest zbrodnia, jest i kara, nawet jeśli nie zawsze przychodzi od razu. Czasami po dłuższym czasie, czasami nieoczywista. Czasami to sami siebie karzemy. Tak było właśnie w przypadku Ilii, głównego bohatera książki Glukhovskiego pt. Tekst.

Ilię spotykamy gdy wychodzi z więzienia po siedmiu latach, które przesiedział za niewinność. Przypadkiem był w złym miejscu, o złym czasie i spotkał złych ludzi. Decyzja podjęta na szybko w imię zasad wpojonych przez matkę, okazała się być bardzo brzemienna w skutkach. Gdy go zamykali ledwo co dostał się na studia. Gdy wychodził, był zdecydowanie bliżej 30, przemielony przez ciężkie warunki w więzieniu, pokonany przez bezsilność, i silnie sfrustrowany, przecież najlepsze lata spędził w zamknięciu, a do tego nie pozostał mu już nikt na tym świecie. 

To wszystko sprawia, że właściwie od razu po wyjściu popełnia głupotę i pakuje się w tarapaty. Zdaje sobie sprawę, że tym razem, jeśli w ogóle wsadzą go do więzienia, będzie to w pełni zasłużone. Oczywiście Ilia próbuje jakoś wywinąć się z tej sytuacji, zdecydowany, że więcej nie da się zamknąć. Żeby uniknąć konsekwencji posługuje się smartfonem człowieka, który wsadził go za kratki. W tym małym kawałku plastiku jest całe życie jego wroga, które Ilia przesiewa w poszukiwaniu potrzebnych informacji. W pewnym momencie prawie traci poczucie realności, kto jest kim w tej grze, ale musi przeciągnąć ją tylko kilka dni. Potem już będzie miał nowe życie…

Zbrodnia i kara

Nie czytałam Zbrodni i Kary więc nie od razu skojarzyłam książkę Glukhovskiego z tym klasycznym dziełem. Możliwe, że Glukhovsky czerpał pełnymi garściami z Dostojewskiego, bo większość książki składa się z wewnętrznych rozterek Ilii. Wchodzi mu paranoja, że go zaraz złapią, ma wyrzuty sumienia, rozważa co by było gdyby, a do tego pakuje się w skomplikowaną grę o życie, której główną częścią jest smartfon. 

Niestety Ilia i jego rozterki mnie nie przekonują. Chłopak nie jest ani antypatyczny, ani sympatyczny. Jest nijaki. Nie ma w nim nic, co mogłoby mnie zaciekawić. Dlatego właściwie do końca trudno mi było wczuć się w książkę.

Jedyny wątek, który mnie interesował, to był ten ze smartfonem. Zaczęłam się zastanawiać, co by było gdyby ktoś dostał nieograniczony dostęp do mojego telefonu, wiadomości i social mediów. Czy trudno byłoby mu odtworzyć moje życie? Co by o mnie ta osoba pomyślała? Czy może prawdziwe życie, z jego cieniami i smutkami okazałoby się interesujące? Niewątpliwie jednak to, co napisane jest w blurbie, to prawda. Smartfony w ich obecnym kształcie na rok 2020, to są dość wierne kopie naszych osobowości. Nikt nie zna nas lepiej niż elektronika i aplikacje, których używamy.

Czegoś tu brakuje

Ciężko czytało mi się Tekst, ale to nie jest zła książka, chociaż ewidentnie coś mi w niej nie pasuje. Zbyt rozwlekła? Za mało akcji, a przemyślenia są zbyt rozmiękłe i za mało konkretne? Inna rzecz, że zawsze jak czytam książki Glukhovskiego, to mam wrażenie zanurzania się w zimnej wodzie w ciemnej jaskini. Jest strasznie, nieprzyjemnie i chcę stąd wyjść.

Rozterki moralne Ilii i jego decyzje nie wzbudziły we mnie wielkich emocji, a nie tak powinno być. Być może Glukhovsky sądził, że wątek współczesnej technologii wystarczy, niestety według mnie nie wystarczył i książka pozostała na etapie dobrego, ale niewykorzystanego pomysłu.

Tytuł recenzji: Całe życie w małym kawałku plastiku
Subiektywna ocena: 6/10
Tytuł: Tekst
Tytuł oryginału: Текст
Autor: Dmitry Glukhovsky
Tłumaczenie: Paweł Podmiotko
Wydawnictwo: Insignis
Data pierwszego wydania: 2017
ISBN: 9788365743558
Liczba stron: 366

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.