M. Olszewski | Zapiski na biletach

O ile intensywniejsze i bardziej satysfakcjonujące byłoby nasze życie, gdybyśmy umieli doceniać te małe, codzienne przygody. Na przykład gdybyśmy zauważyli coś pozytywnego, albo przynajmniej zastanawiającego w obskurnym hotelu, w jakim się przez przypadek zatrzymaliśmy, albo w knajpie z jedzeniem, które obok świeżego, to tylko kiedyś stało. Popatrzyli szerzej na smutną rzeczywistość i bez żalu, czy świętego oburzenia pomyśleli najpierw, dlaczego jest tak, jak jest. Tak jak robi to Michał Olszewski w swoich Zapiskach na biletach. Tytuł idealnie oddaje zawartość – są to krótkie teksty, które mogłoby się zmieścić na odwrocie świstka papieru. Migawki z życia w podróży, esencja polskości zatrzymana tak, jak zatopione są owady w bursztynie.

Zapiski na biletach

Olszewski najczęściej pisze o kolei, bo to tak najczęściej podróżuje, a to właśnie tu najwolniej przyswajane są zmiany. No i to właśnie pociągi przywołują największy sentyment. Kojarzą się z szaleństwami młodości oraz spontanicznymi podróżami po Polsce. Nic dziwnego, że język autora jest czuły i łagodny dla tych pozostałości po czasach niedoli i PRL: absurdalnie wydłużonych czasów jazdy tych pociągów, oraz tego wszystkiego, co spotykamy już na miejscu: plastikowych wystrojów pomieszczeń, paskudnego jedzenia, wszechobecnej tandety, miejsc tęskniących nazwą do zagranicznego splendoru. Jak na przykład śląski bar Flamingo z różowym neonem, który wielokrotnie przewija się we wspomnieniach Olszewskiego… 

Tak kiedyś było

Z autorem łączy mnie na pewno fascynacja zapomnianymi przez świat miejscami, małymi miasteczkami, które jak plastikowe kwiatki – są tandetne i ciągle takie same. Jedyne co się w nich zmienia, to grubość warstwy odłożonego kurzu. Chociaz nie wiem czy tandeta jest właściwym słowem na opisanie stylu właściwego wioseczkom na końcu świata. Tandetne kojarzy się z pogardliwym podejściem do różnych napotkanych dziwów z przeszłości, a ja jestem daleka od odczuwania jakiejkolwiek wyższości wobec tych wszystkich barów z potrawami odgrzewanymi w mikrofali, postawionymi na poliestrowych obrusach sprzed 40 lat, co widać zarówno po stanie zużycia jak i wzorach… Mam do takich artefaktów jakiś nie do końca zrozumiały sentyment. Pamiętam, że tak samo było na wsi, w której mieszkała moja babcia. Gdzieniegdzie czas się zatrzymał i nadal tak jest, nie ma w tym nic wstydliwego. Znam nawet w Warszawie kilka takich miejscówek po sąsiedzku, w których unosi się ten specyficzny klimacik. Lubię je, zaglądam, jadam. 

Olszewski pisze o takiej Polsce czule, ostrożnie, łagodnie, z ciekawością podróżnika, ale i wyrozumiałością. Generalnie nie wyśmiewa ani nie narzuca własnej wizji świata. Jego migawki to zapamiętane zapachy, dźwięki, światła, smaki, mentalność ludzi, ich dumy, wstydy, złości, emocje, życie, pragnienia, potrzeby i marzenia, rozmowy… Ale jest też w tych opowieściach żal i rozgoryczenie, że zachłysnęliśmy się “plastikowymi oknami”, które są symbolem ślepego podążania za kapitalizmem i wygodą. Olszewski żałuje, że nie chcemy pamiętać przeszłości. Im bliżej do końca książki, tym to rozgoryczenie jest bardziej wyczuwalne. Momentami przemienia się też w złość z bezsilności, że coś, co akurat powinno się zmienić, ale wciąż jest takie same.

Moje ulubione teksty to ten o barze Flamingo, książkach nie do czytania w Ikei, te nawiązujące do kradzieży w nocnych pociągach, o egzotyce “po naszemu”.  Podoba mi się sposób ukazywania miejsc zwyczajnych, codzienności, drobnostek. Jest w tym plastyka, która podsuwa konkretne obrazy zapamiętane z moich własnych podróży. Niektóre z tych zapisków mają przesłanie, w niektórych nie ma co się doszukiwać głębszego sensu, bo go tam nie ma. Samo życie. 

Trudno Zapiski na biletach przeczytać na raz, bo taki poszatkowany rytm i krótkie historyjki sprzyjają kontemplacji każdej historii oddzielnie, wymagają czasu na wybrzmienie. Ale ja mam problem z takimi książkami, bo raz odłożona, może zostać w tym stanie po wsze czasy. Dlatego czytam na raz. A później wracam, albo i nie wracam. Ale do tej jeszcze wrócę. 

Subiektywna ocena: 7/10
Tytuł: Zapiski na biletach
Autor: Michał Olszewski
Wydawnictwo: WAB
Seria: Terra incognita
Data wydania: 2010
ISBN: 9788374148481
Liczba stron: 320

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.