T. Żeleński | Marysieńka Sobieska

XVII wiek, to delikatnie mówiąc nigdy nie był mój ulubiony okres w historii Polski. Po Marysieńkę Sobieską sięgnęłam, bo skusił mnie autor oraz dobre opinie o tej książce. Ostatecznie jednak mam mieszane uczucia, bo książki nie czyta się jakoś wybitnie przyjemnie, a same główne postacie, czyli tytułowa Maria Kazimiera oraz jej mąż Jan Sobieski, późniejszy król Polski, okazują się być postaciami o wiele bardziej złożonymi, niż powszechnie się o nich sądzi.

Marysieńka Sobieska

Przede wszystkim nie sądziłam, że to będzie książka aż tak bardzo historyczna. Myślałam, że Żeleński skupi się tutaj głównie na korespondencji prowadzonej przez Marysieńkę oraz Sobieskiego, a polityka i historia będą tylko ewentualnym tłem. Niestety, choć to właśnie listy kochanków (a później małżonków) i ich relacja są głównym źródłem informacji, to jest to tylko nić, która spaja wydarzenia państwowe i międzynarodowe. Żeleńskiemu jednak udało się mnie zainteresować na tyle, że książkę dokończyć. 

Historia namiętności

Najciekawsze jest ogólne podsumowanie obydwu postaci jakie się wyłania. W ocenie Boya, Sobieski był zaślepiony Marysieńką, zaś ona to bezlitośnie wykorzystywała. Zwodziła go, mąciła, politykowała, jej dąsy były w stanie wpływać na historię międzynarodową, bo Sobieski pozwalał jej podejmować wszystkie decyzje. On niewątpliwie ją kochał miłością namiętną. Jednak kiedy namiętność wygasła okazało się, że nie zostało wiele więcej. Marysieńka przeżyła męża, a z jej późniejszych listów można ostrożnie wywnioskować, że mąż był tylko środkiem do celu. Prawdopodobnie ona też go kochała, ale jego uczucia wobec niej były zdecydowanie silniejsze. Ostatecznie Marysieńka nie wygląda dobrze w tej książce. Wyłania się jej obraz jako osoby płytkiej, nie zainteresowanej kulturą, małostkowej, samolubnej, dążącej tylko do własnych korzyści, siejącej zamęt, nawet we własnej rodzinie (nienawidziła najstarszego syna) oraz upartej ponad miarę, do tego stopnia, żeby wchodzić w konflikty ze znacznie potężniejszym królem Francji.

Oprócz ogólnych portretów postaci, można znaleźć w tej książce mnóstwo smaczków zarówno związanych z historią, jak i czasami współczesnymi dla Boya. Żeleński wspomina na przykład o cenzurze, jaką zostały poddane listy Sobieskiego do Marysieńki, wydane na początku XX wieku. W tym wydaniu zostały usunięte fragmenty uważane za wydawcę jako nieprzyzwoite. Boy kpi z pruderii i zwraca uwagę, że te zabiegi wpłynęły na zniekształcony odbiór postaci oraz wizerunek Sobieskiego, jaki się z tych listów wyłaniał. Wspomina na przykład o jednym z pociętych fragmentów, w których Sobieski dziękuje żonie za wysłaną mu bransoletkę, co sugeruje tkliwość przyszłego króla. Żeleński jednak dodaje, że w usuniętym fragmencie jest więcej szczegółów na temat samej bransoletki, a dokładnie o rodzaju włosów, z których owa “biżuteria” została wykonana, a to już zupełnie zmienia charakter tej wypowiedzi…

Głównie historia i polityka

Z innych smaczków znajdziemy też informację, że to właśnie w XVII wieku pojawiła się moda na pokazywanie obnażonych pleców oraz dekoltów, czy też dość zabawne pouczenia opiekunki Marysieńki, królowej Marii Ludwiki, dotyczące zachowania seksualnego wobec małżonka. Natomiast takie fragmenty trzeba wyłapywać wśród polityki, historii, wojen oraz przeróżnych bardziej i mniej ważnych wydarzeń.

Czytanie książki utrudnia też ilość francuskojęzycznych wstawek, którymi raczy nas Żeleński. Na każdej stronie jest ich przynajmniej kilka, a w moim starym wydaniu przypisy znajdują się niestety na końcu książki, co mocno irytowało, gdy kilka razy podczas czytania tylko jednej strony trzeba było zaglądać na sam koniec. Zdecydowanie nie polecam tego wydania.

Głowa i szyja

Bez Sobieskiego nie byłoby Marysieńki, dlatego pomimo tytułu jest to książka zarówno o niej, jak i o nim. Momentami miałam wrażenie, że nawet bardziej o Sobieskim. Gdy król zmarł, nagle okazało się, co są warte wpływy samej Marysieńki, czyli niewiele. On był głową, ale ona szyją, która tą głową zarządzała. 

Ze wstępu napisanego przez historyka, Władysława Czaplińskiego, można się dowiedzieć, że obraz króla i królowej, który Żeleński przedstawia, jest całkiem wiarygodny, choć nieliczne szczegóły historyczne mogą się różnić. Ten wstęp upewnia, że Żeleński pisząc tę książkę odrobił pracę domową, przyłożył się i rzetelnie pokazał ten niezwykły związek.

Tytuł recenzji: Namiętność w służbie historii
Subiektywna ocena: 6/10
Tytuł: Marysieńka Sobieska
Autor: Tadeusz Żeleński (Boy)
Wydawnictwo: PIW
Seria: Stanowiska / Interpretacje
Data wydania: 1967
ISBN: –
Liczba stron:  412

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.