D. Simmons | Hyperion

Nie ma to jak książki, które zaczęte przypadkiem wciągają tak, że później nie sposób się oderwać. Tak właśnie miałam z Hyperionem Dana Simmonsa. Słyszałam o niej już dawno, ale dotychczas nie wpadła mi w łapki. Aż nastał dzień, kiedy przypadkowo zaczęłam ją czytać i jak się okazało, książka jest faktycznie warta poświęconego czasu.

Warta jest nawet przemęczenia się przez początkowe strony, na których autor opisuje świat. Jak wiadomo, dłużyzny i drobne szczególiki wsadzane w każdym zdaniu, bywają męczące, szczególnie dla tych, którzy są “nieopisowi”, czyli dla mnie. Nie inaczej jest u Simmonsa. Na szczęście później akcja zdecydowanie przyspiesza, a ilość ozdobników maleje. 

Wraz z biegiem fabuły wyjaśniają się także pojęcia, których autor często używa, jakby zakładał, że dla czytelnika są to rzeczy doskonale znane. Denerwowało mnie to, że musiałam się domyślać, co to jest kuracja poulsenowska, albo co to właściwie jest pole antyentropijne. Na szczęście w trakcie czytania wszystko się po kolei wyjaśnia i sprawia, że coraz więcej rozumiemy, a fabuła wciąga coraz bardziej. W pewnym momencie nawet opisy świata zaczęły mi się podobać, bo pokazywały elementy, których wcześniej nie znałam. Na przykład takie drzewa – tesle. Wyobrażam sobie, że w okresie spokoju mogłyby wyglądać jak święte drzewa z filmu Avatar, za to w okresie ognistym ich świecące gałązki zamieniają się w rozszalałe na wietrze bicze, pod wysokim napięciem, które smagają i podpalają wszystko dookoła…

Drużyna pierścienia 

Wykreowany przez Simmonsa świat jest oryginalny, fabuła nieco mniej. Na planetę Hyperion leci “drużyna pierścienia” – pielgrzymi, którzy zostali wybrani do rozwiązania zagadki pewnej niebezpiecznej istoty żyjącej w tym miejscu, Dzierzby. Ta istota jest w jakiś sposób zdolna do uratowania świata ludzi przed zniszczeniem przez nieprzyjaciela. W trakcie podróży pielgrzymów do miejsca docelowego dowiadujemy się, że wróg także o tym wie i zaczyna atakować Hyperiona, żeby go zniszczyć. Pielgrzymi nie mają więc wiele czasu na to, by rozwiązać zagadkę zanim planeta się podda.

W trakcie podróży każdy pielgrzym opowiada pozostałym historię swoich związków z Hyperionem, która wyjaśnia dlaczego został wybrany do tej niebezpiecznej misji. Dlaczego niebezpiecznej? Ponieważ Dzierzba, nazywany inaczej Władcą Bólu, jest istotą niezwykle potężną, która wymordowała wielu ludzi zamieszkujących tę planetę i taki los spotka również pielgrzymów. Wszystkich, poza jednym, który zostanie wybrany. Jest to więc misja samobójcza, bo nie wiadomo, kto otrzyma przywilej oraz w jaki sposób będzie musiał za niego zapłacić.

Poprzez historie pielgrzymów poznajemy pełen obraz uniwersum. Zwykle są to historie całego życia tych ludzi, otrzymujemy więc nie tylko informacje o samym Hyperionie i Dzierzbie, ale także o polityce wewnętrznej świata ludzkiego, innych planetach oraz o rozkładzie sił w tym uniwersum. Jedną z tych sił jest ludzkość, a drugą Sztuczna Inteligencja, która uzyskała samoświadomość i ma swoje własne plany, zarówno wobec ludzi jak i Hyperiona. Trzecią zaś są Wygnańcy, czyli wróg. 

Wraz z poznawaniem historii poszczególnych pielgrzymów okazuje się, że nie do końca jest wrogiem ten, który jest za niego uważany oraz, że sytuacja wcale nie jest tak oczywista, jak się wydawało na początku… 

Książka ma swoje lata

Simmons napisał Hyperiona w 1989 roku, a więc możliwe, że był on inspiracją dla niektórych toposów spotykanych w późniejszych książkach czy filmach. Mam tu na myśli na przykład starzenie się do tyłu, czy tracenie pamięci z kolejnych dni. Niewątpliwie ilość oryginalnych wątków jest imponująca. Ta barwność świata sprawia, że Hyperion jest książką bardzo ciekawą. Jedyny jej (mały) minus, to zakończenie. Nie lubię gdy autor za pomocą cliffhangera zmusza czytelnika do rozpoczęcia kolejnego tomu natychmiast po skończeniu poprzedniego. Bo jak teraz żyć ze zżerającą ciekawością, dlaczego Dzierzba wybrał akurat tych ludzi na pielgrzymów oraz kto z nich okaże się kluczowy….

Tytuł recenzji: Końcówki są zwykle rozczarowujące 
Subiektywna ocena: 9/10
Tytuł: Hyperion, t. 1
Tytuł oryginału: Hyperion
Autor: Dan Simmons
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Wydawnictwo: Mag
Seria: Artefakty
Data wydania: 2015
Data pierwszego wydania: 1989
ISBN: 9788374805575
Liczba stron: 624

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.