A. Pérez-Reverte | Klub Dumas

Klub Dumas, to trzymający w napięciu thriller, opisujący losy pewnego antykwariusza, który zajmował się zdobywaniem i sprzedażą cennych książek, rękopisów, czy rzadkich wydań. Na nazwisko ma Corso.

Pewnego dnia Corso, od jednego ze swoich bogatych klientów, dostaje zadanie potwierdzenia oryginalności pewnej XVII wiecznej książki pt. Dziewięcioro wrót, w której opisany jest sposób na przywołanie diabła. Zadanie jest z pozoru dość łatwe, ponieważ są tylko trzy oryginalne wydania tej książki, wszystkie w posiadaniu ludzi, którzy mogą swoje egzemplarze udostępnić do porównania. Okazuje się jednak, że ktoś jeszcze jest tymi książkami zainteresowany. Ktoś, kto zostawia za sobą trupy i zgliszcza…

Fabuła, jak fabuła. Trzyma w napięciu cały czas, jest kilka oddzielnych wątków, narracja jest nieoczywista i jest dobrze napisana. Dla mnie to w zupełności wystarczy, żeby mnie książka wciągnęła, choć muszę też przyznać, że marny ze mnie czytelnik kryminałów. Ja po prostu daję się ponieść fabule, nie przewiduję zanadto oraz nie staram się odkryć zawczasu kto zabił. Dlatego właśnie sama fabuła, to nigdy nie jest to, co do mnie przemawia w kryminałach.

O wiele ciekawsze były opisy antykwarycznego fachu Corso, jego podejścia do książek, wręcz niezdrowej fascynacji. Świetnie opisane są momenty, kiedy antykwariusz trafia do biblioteki pełnej cennych wydań i zaczyna mieć fizyczne objawy podniecenia, poci się, napływa mu ślina do ust itp. Ciekawe jest to dla mnie o tyle, że im jestem starsza, tym bardziej potrafię docenić wyjątkowość każdej pozycji, jej smaczki, dedykacje, odręczne notatki, zaznaczenia poprzedniego właściciela, sposób lub nawet czas wydania. Czasem wprawia mnie w zachwyt (przeważnie smutny zachwyt) to, że wpadła mi w ręce ewidentnie książka wartościowa, lecz nigdy nie otworzona i jestem jej pierwszym czytelnikiem – defloratorem. 

Ach te wydania kieszonkowe

Jedyne co mnie denerwowało to wydanie kieszonkowe. Ale to jest problem z większością takich małych wydań, których nie czyta się wygodnie. Mała czcionka to jedno, ale bardziej męczący jest fizyczny wysiłek. Żeby otworzyć szeroko książkę i zobaczyć całą treść na stronie, trzeba włożyć sporo siły, niemalże przełamać grzbiet. To przez za wąskie marginesy w środkowej części. Niestety wiele książek tak właśnie ma, nie tylko wydania kieszonkowe. Nie lubię tego.

Na podstawie Klubu Dumas został też nakręcony film Dziewiąte wrota z Johnnym Deppem. Widziałam go dawno temu i prawdę mówiąc pamiętam tylko tyle, że tytułowy wątek Klubu Dumas został zupełnie pominięty. Ale przeważnie jest tak, że książka może sobie pozwolić na większy stopień skomplikowania, który w filmie będzie niepożądany. Tak jest i tu. Tak czy owak Klub Dumas jest książką dobrą, wciągającą, zapewniającą przyzwoity poziom rozrywki na jeden lub dwa wieczory.

Subiektywna ocena: 7/10
Tytuł: Klub Dumas
Tytuł oryginału: El club Dumas
Autor: Arturo Pérez-Reverte
Tłumaczenie: Filip Łobodziński
Ilustracje: Gabriela Becla i Zbigniew Tomecki
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2013
Data pierwszego wydania: 1993
ISBN: 9788377585108
Liczba stron: 352

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.