K. Čapek | Fabryka Absolutu

K. Čapek | Fabryka Absolutu

Fabryka absolutu

Prawdę mówiąc sama nie wiem co bym zrobiła, gdybym mogła wykorzystać urządzenie, które wprawdzie rozwiązuje problem drogiej elektryczności, ale jednocześnie wytwarza nieprzewidywalne, choć teoretycznie niegroźne efekty uboczne. Bo cóż groźnego może być w boskiej energii? Być może postąpiłabym jak Bondy, czyli jeden z bohaterów książki pt. Fabryka Absolutu i zaczęła produkcję wynalazku – Kurburatora – na masową skalę. Boska energia, czyli tytułowy Absolut, zacząłby się wydzielać masowo i wpływać na ludzi. Co w tym złego? Čapek przekonuje jednak, że zasiałoby to chaos, ponieważ ludzie nie umieliby tego wykorzystać.

Ciekawa jest w ogóle sama idea, na której podstawie autor buduje fabułę. Otóż zakłada, że jeśli wszystko ma w sobie boską cząstkę jest prawdą, to po zniszczeniu całej materii do ostatniego atomu, ta cząstka zostanie uwolniona. Čapek nazwał ją Absolutem i założył, że będzie nasycać inne przedmioty oraz ludzi, wzbogacając jego naturalny poziom, zaś odpowiednio wysoka koncentracja przekształci te wysycone jednostki w coś więcej. Człowiek stanie się ekstremalnie religijny, zacznie czynić cuda i prorokować, a maszyny zaczną pracować same lub staną się wcieleniami boskimi, czczonymi przez ludzi.

Mamy problem

I tu zaczyna się problem natury praktycznej. Bo co się stanie, jeśli cudowność spowszednieje, a wszyscy ludzie przestaną wykonywać czynności, dzięki którym świat się jakoś kręci? Padnie dystrybucja wytworzonych w ogromnych ilościach produktów, zacznie się głód oraz wojny. Tak, wojny. Ponieważ Absolut nie tworzy nowego boga ani religii, on jedynie wzmacnia to, co już w człowieku jest. A to oznacza powrót do wojen religijnych, bo przecież moje zawsze będzie mojsze niż twoje, a ludzie z powodu bogów zabijali się od zawsze.

Ale może da się jakoś ten absolut zablokować? Np. obłożyć pismami ateistów, albo chociaż podpisać jakąś umowę, żeby nie broił za bardzo? Albo zakazać? Albo chociaż wstawić do kościołów, a nie, że tak w normalnym domu, przy zwykłej ulicy cuda. Niestety, Absolutem nie da się w żaden sposób zarządzać… 

Każdy ma to, na co zasłużył

Fabryka Absolutu jest nasycona bardzo dużą ilością smaczków wszelakich, powiązanych z różnymi aspektami życia. Są zarówno te religijne, jak i świeckie. Mamy księdza odpornego na działanie boskiej cząstki; ludzi dających się zabijać, żeby tylko móc się modlić; biznesmena chcącego się dogadać z Bogiem; karuzelę, która wprawia w boskie uniesienie; pogłębiarkę, która staje się bożkiem (Bogiem?); nadprodukcję przedmiotów, które niszczeją, bo handel przestał istnieć oraz wiele innych małych absurdzików, które wzbogacają fabułę. 

Fabryka absolutu

Świetne jest to, że w tym chaosie Čapek zachowuje równowagę, nie ma lepszych i lepsiejszych. Wszyscy są równo przytłoczeni Absolutem. Co więcej każdy ma taki Absolut, na jaki zasłużył, bo przybiera on mentalność i wiarę ludzi danego kraju, miasta, okolicy. Każdy ma więc swoje własne bóstwo.  

Na końcu autor podsumowuje to, co się wydarzyło i dlaczego tak się stało: zakładamy przeważnie złe intencje innych ludzi oraz nie umiemy rozwiązywać pokojowo konfliktów, szczególnie tych religijnych lub leżących u podstaw naszych przekonań. Najskuteczniejsza jest siła i przemoc. Zresztą nie jest to zupełnie nieznany w mainstreamie wątek, bo już był przecież film z Jimem Carreyem o podobnych zamieszkach pt. Bruce wszechmogący. Główny bohater wywołuje chaos poprzez zgodzenie się na wszystkie prośby zawarte w modlitwach. Skutki są straszne. 

Fabrykę Absolutu Čapek stworzył prawie sto lat temu (1922) i to w taki sposób, że nic z tej książki się nie zestarzało. Doskonale się to czyta, a mnóstwo zabawnych absurdów oraz lekki ton sprawiają, że ciężar ludzkiej ułomności jest dużo łatwiejszy do zniesienia. Naprawdę warto po to sięgnąć.

Subiektywna ocena: 8/10
Tytuł: Fabryka Absolutu
Tytuł oryginału: Továrna na Absolutno
Autor: Karel Čapek
Tłumaczenie: Paweł Hulka-Laskowski
Wydawnictwo: Dowody na istnienie
Seria: Stehlik
Data wydania: 2015 (1 wyd. polskie: 1971, wyd. oryginału: 1922)
ISBN: 9788393811250
Liczba stron: 166

 

2 komentarze

  1. „Fabryka absurdu” nadaje się na film. Najlepiej, aby nakręcili go Brytyjczycy. Ich doświadczenie w tej materii jest bogate, a usposobienie też ma znaczenie. Oglądałbym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.