H. S. Thompson | Lęk i odraza w Las Vegas

Każdy, kto widział film Las Vegas Parano, zna fabułę tej książki. Ale nie każdy zdaje sobie sprawę, że to właśnie książka jest pierwowzorem i że oprócz warstwy najbardziej oczywistej, czyli ostrych tripów po używkach, jest tu jeszcze kilka głębszych przemyśleń. Dotyczą one wolności jednostki oraz kontrkultury, która między innymi korzystała z narkotykowych uniesień, żeby odkryć głębszy sens życia lub/i kosmiczną jedność. W czasach Lęku i odrazy w Los Angeles, czyli 1971, ta “kultura” miała za sobą już szczyt i czekał ją upadek, o czym m.in. pisze właśnie Hunter S. Thompson.

Sama fabuła książki nie jest zbyt skomplikowana. Dwóch znajomych, dziennikarz i adwokat, jadą na słynny rajd motocyklowy, żeby napisać z niego relację. Przy okazji chcą poszukać “amerykańskiego snu”, bo Las Vegas to ikoniczne miejsce dla każdego wyznawcy tej idei. W bagażniku czerwonego kabrioleta mają narkotykowe zapasy dla małego wojska, począwszy od marihuany “po dach”, skończywszy na rzadkich, albo dziwnych substancjach typu meskalina, eter, czy mityczny andrenochron.

Jadą do Las Vegas pustą autostradą, ćpają i chleją, mają zwidy, ale jakoś dojeżdżają. W mieście nie jest lepiej ani bardziej bezpiecznie. Demolują pokoje hotelowe, niszczą wynajmowane samochody i terroryzują ludzi. Aż dziw, że im się to wszystko udaje bez konsekwencji, szczególnie, że w tamtym czasie za samo posiadanie grozi 20 lat w więzieniu, za handel nawet śmierć. Tylko z drugiej strony Las Vegas jest specyficzne. W tym raju hazardzistów wiele rzeczy uchodzi na sucho.

Dodatkowego smaczku dodaje potwierdzenie autora, że wiele z tych tripów wydarzyło się naprawdę, a główny bohater Raul Duke to jego alterego. Nie wiadomo jak wiele jest prawdą, ale ponoć, gdy przy ekranizacji Thompson spotyka Deepa, to chętnie przekazuje mu pamiątki z tej podróży, a podczas premiery filmu zachowuje się tak, jakby na nowo to wszystko przeżywał. Tego wszystkiego oraz wiele więcej dowiadujemy się z posłowia napisanego przez Jakuba Żulczyka. Tekst ten jest świetny, idealnie podsumowuje książkę i rzuca nowe światło na jej wątki i bardzo fajnie, że w tym wydaniu się znalazł. Zdecydowanie pomaga dotrzeć do warstwy przemyśleń ukrytej pod fabułą.

Amerykański sen

W wielkim uproszczeniu “amerykański sen” jest to przeświadczenie, że Stany Zjednoczone są miejscem, w którym każdy człowiek ma możliwość wykorzystania swojego osobistego potencjału w pełni. Thompson był wielkim orędownikiem tej idei. Jednak, gdy okazuje się, że idee wcielane w życie już nie wyglądają tak pięknie, skompromitowały się, bądź są zwalczane przez Państwo, jest zawiedziony, czego daje wyraz właśnie w tej książce. Lęk i odraza to przeciwieństwo miłości i boskich uniesień tripów narkotykowych pokolenia “dzieci-kwiatów”. 

Thompson zarzuca władzom, że walczą z alternatywną kulturą (narkotykową), ale pisze też, że właściwie pod wodzą słynnego popularyzatora LSD, czyli T. Learyego, nie mogło się to dalej rozwijać w tej formie. Leary zrobił z LSD religię i niektórzy ludzie potraktowali tę deklarację zbyt poważnie, a przecież to tylko narkotyk. Owszem, daje pewne nowe i interesujące przeżycia, jednak działa tylko chwilę i wyłącznie uwypukla to, co mamy już w sobie. Jeśli mamy w sobie dobre emocje, to narkotyki je podbiją. A jeśli mamy strach, to branie czegokolwiek może skończyć się tragicznie. Tak jak śpiewa Abradab: „dla jednych trutką, a dla innych karmą, jednym błogosławi innym przyszłość wróży marną”. Zgadzam się z Thompsonem, że od samych narkotyków niebezpieczniejsze są nieprawdziwe bądź przesadzone ideologie, które się do nich dorabia.

Film vs książka

Film jest właściwie identyczny. Poza niektórymi drobnymi elementami, jak ten epizod, gdy Duke chce wyjechać z Las Vegas i zatrzymuje go policja. W książce nie ma seksualnego podtekstu w tej scenie. Natomiast jeśli chodzi o plastyczność oddania wizji zdemolowanych pokojów hotelowych, to muszę przyznać, że film zdecydowanie uzupełnia moją wyobraźnię. Na podstawie samego tekstu ciężko było mi sobie wyobrazić wypalone łóżko adwokata, które przypomina szczurze gniazdo. Teraz już mam to w głowie i zdecydowanie ta wizja zostanie ze mną na dłużej.

Tempo akcji w książce jest specyficzne, trochę inaczej się to ogląda, a inaczej czyta. Wartka akcja i przygody pod wpływem przetykane są momentami szczegółowych opisów z czytania gazety, tego jak w latach 70 wygląd Las Vegas, albo głupot, jakie są wygadywane na policyjnej konferencji narkotykowej. Ekranizacja robi robotę i właściwie poziomem nie odstaje od oryginału, ale pomimo tego, że w obydwu wersjach zawarte są przemyślenia Thompsona na temat upadku ideałów, to w książce znacznie łatwiej mi było je wyizolować i przyswoić. Dlatego niezależnie od filmu, książkę i tak warto, uwypukla problemy, które w filmie mogą pozostać niezauważone. Taki przywilej tej formy.

Subiektywna ocena: 8/10
Tytuł: Lęk i odraza w Las Vegas
Tytuł oryginału: Fear and Loathing in Las Vegas
Autor: Hunter S. Thompson
Rysunki: Ralph Steadman
Tłumaczenie: Maciej Potulny, Marcin Wróbel
Wydawnictwo: Niebieska Studnia
Data wydania: 1971
Data wydania polskiego: 1993
ISBN: 9788360979068
Liczba stron: 272

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.