M. Gerber | Opowieści z Blarnii

Opowieści z Blarnii to zupełnie nie moja bajka. Okropnie mnie ta książka wymęczyła. Tytuł nieprzypadkowo nawiązuje do słynnej książki C.K. Lewisa Opowieści z Narnii, Blarnia to taka sparodiowana Narnia. Jest czwórka dzieciaków, tajemne przejście w szafie i czarownica. Nie ma lwa, jest za to kot. Poza tym wszystkie postacie są ostro porąbane, zaczynając od ich imion: Picia, Zuzka, Edi i Wygódka, a kończąc na ich zachowaniu. Picia jest świrem, Edi socjopatą, Zuzka niezbyt rozgarniętą, anemiczną postacią, robiącą przeważnie tło dla reszty, a najmłodsza Wygódka, to wariatka o skłonnościach samobójczych.

Rodzeństwo trafia do domu starego profesora, ponieważ rodzice “wypożyczyli” ich na eksperymenty medyczne. I dalej fabuła toczy się podobnie jak w oryginalnych opowieściach, ale jednak zupełnie inaczej. Wchodzą do szafy, ale nie wiadomo, czy to przejście do Blarnii jest prawdziwe, bo akurat w tej szafie profesor trzyma halucynogenne narkotyki. Niewykluczone więc, że cała przygoda w Blarnii to tylko majaki. Czarownica jest grubym kanibalem pożerającą wszystko i wszystkich dookoła i zamieniającą ludzi w watę cukrową, którą zima powstrzymuje przed roztopieniem. A Aslan został zmieniony w kota Astmę, który jest właściwie bezsilny wobec tego całego szaleństwa.

Absurd goni absurd

Po pierwszych paru stronach wrażenie absurdu było tak duże, że zastanawiałam się co autor brał w trakcie pisania, żeby połączyć te wszystkie wydarzenia w jednym wątku i jak mu się to udało, że nie czuć w treści przesytu. Michael Gerber bezlitośnie wyśmiewa i parodiuje najbardziej oczywiste uproszczenia i skróty fabularne Opowieści z Narnii takie jak łatwowierność oryginalnego rodzeństwa, niedociągnięcia postaci i wątków, skróty myślowe Lewisa oraz same przygody.

Po kilkudziestu stronach dopadło mnie jednak znużenie i zniechęcenie. Kolejne absurdy zaczęły mnie męczyć i trudno mi było nawet czytać tę książkę dla samej przyjemności czytania. Nie wiem nawet właściwie dlaczego. Czy to przez styl autora, czy przez samą ideę powieści – parodii, która często przekracza czwartą ścianę i zwraca się bezpośrednio do czytelnika.

Dla smakoszy

Nigdy nie czytałam niczego podobnego do Blarnii, ale już wiem, że już raczej nie sięgnę po nic, co by ją przypominało. Taki eksperyment pisarski może i był ciekawy na raz, ale nie więcej. To nie jest książka dla mnie. Nie jest to też książka dla dzieci. Trudno byłoby im zrozumieć jej analogie i strukturę. Inna rzecz, że częste sugestie seksualne niekoniecznie się dla dzieci nadają. Ale wiem, że to niewielkie dziełko Gerbera może się jednak podobać. Uwielbia ją na przykład moja przyjaciółka, która mi zresztą ją pożyczyła. Może to kwestia tego, że do mnie nie trafia absurdalny humor, którym Opowieści z Blarnii są wypełnione po brzegi. Może to tylko dla smakoszy.

Subiektywna ocena: 5/10
Tytuł: Opowieści z Blarnii. Lewa Ladacznica i Stara Szafa
Tytuł oryginału: The Chronicles of Blarnia: The Lying Bitch in the Wardrobe
Autor: Michael Gerber
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawnictwo: MAG
Data wydania: 2006
ISBN: 9788374800082
Liczba stron: 246

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.