E. Łętowska, Baba na świeczniku | Recenzja

Gdy kupowałam tę książkę nie wiedziałam nic ani o autorce, ani o jej treści, ale zaintrygował mnie tytuł, bo właściwie jaka kobieta powie o sobie per “baba”? Raczej taka z dystansem, a takie to ja lubię.

Baba na świeczniku

Okazało się, że nie jest to książka Ewy Łętowskiej, a wywiad rzeka z Ewą Łętowską, poprowadzony przez Mariusza Janickiego i Stanisława Podemskiego, a sama Łętowska to pierwszy Rzecznik Praw Obywatelskich w Polsce. Urząd ten został utworzony w 1987 roku, a Łętowska została jego pierwszym szefem i co ciekawe, została raczej powołana niż wybrana… W 1987 jeszcze nie było w Polsce demokracji.

Do tego wywiadu doszło w 1991 roku, czyli już po jej zakończonej kadencji. Łętowska opowiada szczerze, z pewnością siebie oraz swadą o wszystkim, czego doświadczyła przez tych kilka lat. Jakże wiele się przez ten czas wydarzyło i są to ciekawe historie, a i sama Łętowska jest ciekawym człowiekiem. Na pewno wiedziała, czego chciała, a chciała, żeby rzecznik praw obywatelskich był urzędem wiarygodnym oraz realnie zmieniającym rzeczywistość. Bardzo żałuję, że jest mi trudno ocenić, czy jej się to udało – w momencie jej urzędowania miałam kilka lat. Natomiast książkę przeczytałam z (większą lub momentami mniejszą) uwagą, bo interesowały mnie jej spostrzeżenia na temat społeczeństwa polskiego przełomu PRL.

Rola Rzecznika Praw Obywatelskich

Wiele miejsca w swoim wywiadzie Łętowska poświęca roli RPO oraz swojej wizji tego urzędu. Nie chciała, żeby to był obrońca na białym końcu krzyczący o niesprawiedliwościach, chciała mieć realny wpływ na poprawę życia obywateli i ciężko nad tym pracowała. Co roku składała do Sejmu sprawozdania ze swoich działań, tylko pisze też, że nie widziała żeby kogoś to obchodziło. Mimo wszystko autorka wierzyła, że właśnie tak trzeba i robiła to cały czas z pełnym oddaniem. Przytacza wiele spraw rozwiązanych i nierozwiązanych, statystyki i konkretne cytaty z różnych pism, które ona lub jej biuro napisało. Opisuje wojenki polityczne, kłamstewka i gierki w które była wplątywana oraz wiele innych historii, których była (lub nie) aktywnym uczestnikiem, najczęściej nie z własnej inicjatywy.

Łętowska pisze o mentalności ludzkiej, o kobietach w społeczeństwie, o podejściu do pracy i jej wizji profesjonalizmu. Jej wypowiedzi są rozsądne, ma dystans do wszystkiego, szeroką perspektywę i poglądy, z którymi osobiście bardzo się zgadzam. Zaimponowała mi podejściem do swojej pracy rzecznika – starała się być dokładnie tym do czego jest rzecznik i niczym więcej nawet, jeśli to mogło powodować czyjeś niezadowolenie. Robiła swoje i nie patrzyła na innych. Twarda, niezwykle inteligentna i stojąca mocno na ziemi babka. Wiedziała co mogła, a czego nie. Wiedziała jakiej użyć formy, żeby ugrać maksymalnie dużo dla swoich spraw. Wiedziała też z góry, kiedy sprawa jest przegrana. 

Jest też w tej książce sporo zabawnych anegdot. Rozczuliła mnie ta o tym, że lubiła zaczynać pracę wcześnie rano, ok 6. Gdy pewnego razu, podczas otwierania bramy od biura, podszedł do niej jakiś człowiek z pytaniem o spotkanie, a ona powiedziała, że jest zwykłą sprzątaczką, i że tylko jest podobna do szefowej.

Na pewno obraz Łętowskiej z tego wywiadu jest wykreowany, ale to nie jest laurka. Sama o sobie mówi, że czasami była zbyt surowa dla innych ludzi i zbyt sztywno trzymała się zasad. Spomiędzy słów można wyczuć jej dumę ze swoich osiągnięć, ale i frustrację spowodowaną brakiem możliwości sprostowania niedomówień oraz ulgę, że swoje odsłużyła i teraz to już nie jej działka. Jest bardzo konkretna (lubię to!) i pisze dość potocznym językiem np. że “nie lubi jałowego mielenia jęzorem”. Doceniam i szanuję tę naturalność.

Szczere opinie o PRL

Och jak ona potrafi krytykować! Opisuje obraz Polski widziany oczami Rzecznika Praw Obywatelskich oraz z jej prywatnego punktu widzenia. Mówi o infantylności władzy Polskiej oraz niedojrzałości całego społeczeństwa. Pozwala sobie pójść na całość i wprost napisać, że władza jest odrealniona, niekompetentna i arogancka. Dzisiaj pisze to każdy, ale wtedy nie było to zbyt często spotykane oficjalnie, a przynajmniej tak mi się wydaje, że nie było.  

Jedyne, co mnie trochę irytowało w tej książce, to przydługie przedruki niektórych jej pism. Niby rozumiem dlaczego znalazły się w treści, ale prawniczy język zwyczajnie męczył. Wystarczyłoby dodać kilka z nich w aneksie i byłoby w porządku, ale można to właściwie wybaczyć. To ważne rzeczy były i Łętowska chciała dokładnie je zacytować. 

Historia kołem się toczy

Najbardziej uderzyła mnie w tej książce powtarzalność historii. Tematy takie jak wiek przechodzenia na emeryturę, zasiłki wychowawcze dla rodziców, religia w szkołach są nadal dyskutowane i popularne. Nadal. Prawie trzydzieści lat później. Nic, albo prawie nic się nie zmienia. Wolno dojrzewamy jako społeczeństwo. A może to właściwie jest normalne?

Subiektywna ocena: 7/10
Tytuł: Baba na świeczniku
Autorzy: Ewa Łętowska, Mariusz Janicki, Stanisław Podemski
Wydawnictwo: Polska Oficyna Wydawnicza „BGW”
Data wydania: 1992
ISBN: 83-7066-323-8
Liczba stron:  241

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.