P. Conroy | Książę przypływów

Co w książkach sprawia, że można je określić jako piękne? Nie mam tu na myśli wydań z wspaniałymi obrazkami i pozłacanymi brzegami stron, tylko treść. Jaka książka, to piękna książka? Zastanawiam się na tym, bo Księcia przypływów pożyczyłam od koleżanki, która właśnie w ten sposób go mi zarekomendowała – mówiąc, że to piękna historia. 

A ja nie do końca uważam, że jest to piękna książka, oczywiście w moim rozumieniu tego słowa. Jest przejmująca, dobrze napisana, z wieloma mądrościami życiowymi, ale mroczna i przeraźliwie smutna. Osadziła mi się smutkiem na duszy, wzbudziła bezsilność i niechęć do okrucieństwa świata, a nawet złość na zły los. Nie widzę w tym piękna. Na koniec na szczęście daje nadzieję, że pomimo wszystko może być dobrze. Zdaję sobie sprawę, że być może ten tekst powie więcej o mnie, niż o książce, ale cóż… Każdy z nas ma traumy rodzinne, z którymi radzi sobie jak umie, bo choć niektórzy widzą w Księciu przypływów głównie wątek niespełnionej miłości, to dla mnie ta książka jest głównie o rodzinie.

Wingo

Rodzina Wingo, to rodzina poławiaczy krewetek mieszkająca w małym miasteczku na południu Stanów Zjednoczonych. Ojciec tyran i raptus, matka wyrachowana manipulantka oraz trójka dzieci: dwóch względnie normalnych chłopaków oraz dziewczyna z problemami psychicznymi. Żyją w specyficznych czasach, tuż po drugiej wojnie światowej, w trakcie wojny w Wietnamie i Zimnej Wojny, podczas której rozwój broni atomowej będzie miał na nich bardzo wielki wpływ.

Żyją życiem biednym. Ojciec zarabia na połowie krewetek, ale pieniądze się go nie trzymają, do tego jest wyrywny i bije swoją rodzinę. Matka nie pracuje i choć kocha swoje dzieci, to nie potrafi sobie poradzić ze swoim życiem, dlatego za wszystko obwinia innych, w szczególności dzieciaki. Wpaja im też jedną, najważniejszą zasadę – wszystko zostaje w rodzinie. I tak żyją sobie, dorastają i próbują układać życie, każde na swój sposób. Większość z nich zostaje w rodzinnym mieście, tylko dziewczyna wyjeżdża do Nowego Jorku. I pewnie nic z dramatycznej historii życia tej rodziny nie wyszłoby na jaw, gdyby nie próba samobójcza jednego z rodzeństwa, dziewczyny. Jeden z braci jedzie do niej, żeby pomóc psycholożce w terapii siostry. Tu zaczyna się książka i właśnie wtedy, w długiej serii retrospekcji, poznajemy szczegóły z życia rodziny Wingo. Wtedy też dowiadujemy się o mrocznych sekretach, które spowodowały u tej rodziny traumę i przez wiele lat ukrywane były pod płaszczykiem zasady milczenia. Bo może, jeśli nigdy nie będziemy o czymś mówić, to to zniknie?

700 stron kroniki rodzinnej

Jest w tej książce bardzo wiele wątków. Przeważnie jednak to, o czym dowiadujemy się jako czytelnik, jest wypełnione cierpieniem bohaterów. Jedyne piękno w tej książce dotyczy miłości rodzeństwa, która trwa niezależnie od wszystkiego. Ten wątek utrwala wiarę w to, że rodzina jaka jest, taka jest, ale zawsze jest i gdzieś tam jest też miłość. Cała reszta historii to droga przez zasieki. Przy czym jest tak dobrze napisana, że nie sposób wyłączyć przy niej empatii. Autor zmusza do wczucia się w rolę głównego bohatera i do przejrzenia własnych traum z dzieciństwa.

Conroy to też mistrz dialogu. Rozmowy bohaterów są przewspaniałe, raz po raz wybuchałam śmiechem (choć czuć natychmiast, że za tym specyficznym cynicznym humorem kryje się jakiś mrok). Ale największa pochwała należy mu się za umiejętność pisania o emocjach. Wspaniałe jest to, że nie pisze o nich wprost. Wsącza je pomiędzy litery, słowa i zdania w taki sposób, że to ja sama podczas czytania nadawałam im znaczenie. Nic nie jest podane na tacy, autor nie prowadzi za rączkę. On tylko opowiada, zaś znaczenie tej historii nadajemy sami. To już niestety jest dość rzadko spotykane w bardziej współczesnych książkach, bo jeszcze tylko na koniec wspomnę, że Książę przypływów to książka napisana w 1986 roku. Ponad trzydzieści lat temu, a nadal tak wzrusza. Pewne rzeczy są jednak uniwersalne i ponadczasowe.

Subiektywna ocena: 9/10
Tytuł: Książę przypływów
Tytuł oryginału: The Prince of Tides
Autor: Pat Conroy
Tłumaczenie: Jerzy Łoziński
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Seria: Kameleon
Data wydania polskiego: 2000
Data pierwszego wydania: 1986
ISBN: 8371505698
Liczba stron: 712

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.