A. Neiderman, Adwokat diabła. Recenzja

dnia

Filmy niewątpliwie sprzedają. Czy to gadżety, czy też książki, na podstawie których zostały nakręcone. Tak jest m.in. w przypadku Adwokata Diabła.

Adwokat diabła

Wszyscy pamiętamy film z Alem Pacino i Keanu Reevesem. Pewnie oglądaliśmy go mając kilkanaście lat i przez głowę przechodziła nam myśl, jak bardzo pozbawieni kompasu moralnego muszą być prawnicy. Inna myśl, która mogła się Wam pojawić to: jak fajnie pracować dla tego złego. 

Jednak jeśli macie już swoje lata lata, to z wiecie, że z prawnikami to może i prawda, ale jeśli mieliście też pecha i złego szefa, to zdajecie sobie sprawę, że mobbing wcale nie jest taki fajny. Z tego wszystkiego zostaje nam w miarę dobry film, z dobrymi aktorami, który nieźle przetrwał próbę czasu. I książka, a właściwie dłuższe opowiadanie.

Czy bycie złym jest dobre?

Po wielu latach wydawnictwo Vesper dała nam możliwość poznania także literackiego pierwowzoru filmu. Wcześniej książka nie była nawet przetłumaczona na polski. Fabuła zaczyna się bardzo podobnie do filmu. Lądujemy na rozprawie prowadzonej przez głównego bohatera Kavina Taylora, który jest ambitnym prawnikiem stojącym na rozdrożu moralnym, czy bronić winnego klienta, czy brać nogi za pas. 

Sprawę oczywiście wygrywa, a to przykuwa uwagę dużej kancelarii Johna Miltona z Nowego Yorku, która natychmiast zasypuje go pieniędzmi. Dalej fabuła już książka okazuje się zupełnie inna od filmu, ale tak totalnie. Nie będę jednak jej zdradzać i psuć zaskoczenia tym, którzy będą chcieli ją przeczytać.

30 lat od napisania książki, czy to wiele?

Jest sporo różnic, które mogą nam nie przypaść do gustu, i które w naszych czasach już by nie przeszły ze względu na różne formy politycznej poprawności. Przez to, że autor przedstawia zło bardzo starotestamentowo, spotykamy się z takimi zestawieniami jak homoseksualizm i pedofillia, albo upadła kusząca kobieta. 

Jeśli szukasz książki, bo podobał ci się film z Pacino i Reevesem, to nie jest to książka dla ciebie bo dostaniesz coś zupełnie innego, chyba że lubisz zaskoczenia. Nie jest to też super pozycja, nad którą można się zachwycać. Główny wniosek, jaki zostaje po lekturze dotyczy zła. Ono zawsze będzie nam towarzyszyć.

Ważnym plusem Adwokata diabła jest jest łatwość czytania – przechodzimy przez nią bez większych oporów. A dodatkowo jeśli jesteśmy przygotowani, że książka nie jest filmem, a film nie jest książką, to po przeczytaniu przejdziemy do porządku dziennego, jakby nic nigdy się nie stało.

Autor recenzji: GR
Tytuł: Adwokat Diabła
Tytuł oryginału: The Devil’s Advocate
Autor:  Andrew Neiderman
Tłumaczenie: Maciej Machała
Wydawnictwo: Vesper
Data wydania polskiego: lipiec 2019
Data pierwszego wydania oryginału: 1990
ISBN: 9788377313336
Liczba stron: 336

2 komentarze Dodaj własny

  1. Aleksandra pisze:

    Nie miałam pojęcia, że film Adwokat diabła był stworzony na podstawie książki. Jakoś umknęła mi ta informacja. Chyba skuszę się na lekturę, albo wpiszę książkę na listę mikołajkowych prezentów 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. PrzeCzytana pisze:

      Ja też tego nie wiedziałam, aż się dowiedziałam xD Ciekawe o ilu filmach jeszcze nie wiemy, że zainspirowały je książki? 🙂

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.