I. B. Singer, Sztukmistrz z Lublina | Recenzja

Co się może wydarzyć, gdy namiętności i hulaszcze życie zapanują nad rozsądkiem? Nie wiecie bo nigdy Wam się to nie zdarzyło? I dobrze, bo nic dobrego z tego nie wynika. Sztukmistrz z Lublina, Jasza Mazur, jest tego świetnym przykładem.

Sztukmistrz z Lublina

Jasza, to około czterdziestoletni Żyd. Oczytany, inteligentny, zwinny i sprytny. Jeździ po Polsce ze swoimi sztuczkami magicznymi i w ten sposób zarabia na życie. Porzucił swoją wiarę oraz zwykłą przyzwoitość, choć nadal postrzega siebie jako porządnego człowieka.

Gdy on podróżuje i korzysta z życia jak marynarz, mając kochankę w każdym mieście, w Lublinie czeka na niego żona. I choć Jasza od czasu do czasu ma wyrzuty sumienia, nie zamierza jednak kończyć ze swoim stylem życia.

Na każdego jednak przyjdzie jego czas. Namiętność do zbyt wielu kobiet, rozrzutne życie, kłamstwa i różnego inne występki o mało co nie doprowadzają tytułowego sztukmistrza do szaleństwa. Przez zbytnią pewność siebie zaplątuje się w wiele niebezpiecznych sytuacji, które skutkują niespodziewanymi efektami.

Tyle z fabuły, ale jaki z tego morał?

Mniej więcej w ⅔ książki zaczęłam się zastanawiać, jaki jest morał tej książki. Bo wydaje mi się, że autor umieszczając tak wiele rozważań dążył właśnie do tego, żeby czytelnika pozostawić z jaką myślą.

Chodziło mu o to, że nie warto folgować namiętnościom, czy może jednak warto, ale trzeba mieć w nich umiar? Że nie warto porzucać religii, a na pewno przyzwoitości? Kłamać na potęgę na pewno nie warto, bo w końcu na pewno się zapomni, co się komu powiedziało i wpadnie w kłopoty. A może chciał zmusić do zastanowienia po co żyjemy i po co nam to wszystko?

Trochę przeterminowane

Pewnie jeszcze kilka tego typu przestróg i myśli znalazłoby się w tej książce, ale nie są one odkrywcze, ani zaskakujące. Choć być może w czasach, kiedy była pisana, miała mocniejszy wydźwięk. Singer Sztukmistrza napisał w latach 60. W Polsce została wydana po raz pierwszy w 1983 roku.

Wtedy może nawet było w jakiś sposób kontrowersyjne i odważne. Ale teraz niestety czuć, że tematyka się lekko zestarzała, choć styl i klimat bardzo mi się podobał. Momentami przypominał mi Złego Tyrmanda, mimo że wydarzenia w Sztukmistrzu z Lublina dzieją się kilkadzieścia/kilkadziesiąt lat przed Złym.

Nie jest to jakaś specjalnie wybitna książka, ale przygody Jaszy wciągają. A jeśli ktoś lubi klimat Warszawy z początku XX wieku, z jej rynsztokami na ulicach, szemranym towarzystwem i ówczesnymi zachowaniami społecznymi różnych warstw społeczeństwa, to Sztukmistrz może się bardzo spodobać.

Subiektywna ocena: 7/10
Tytuł: Sztukmistrz z Lublina
Tytuł oryginału: The Magician of Lublin / Der Kunzenmacher fun Lublin
Autor: Isaac Bashevis Singer
Tłumaczenie: Krystyna Szerer
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania oryginału: 1974
Data pierwszego wydania polskiego: 1983
Data mojego wydania: 2016
ISBN:  9788308060896
Liczba stron: 248

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.