M. Sepioło, Himalaistki. Recenzja

dnia

Dziwić może, że książka zawierająca rysy biograficzne aż czternastu kobiet ma tylko nieco ponad 300 stron. W tym szaleństwie jest jednak metoda. Autor nie chciał stworzyć monografii, jedynie przybliżyć himalaizm kobiecy oraz w przystępny sposób pokazać, że choć niewiele się o nim mówi, to na pewno nie jest martwy, a i wiele się od czasów Rutkiewicz zmieniło.

Himalaistki

Książka Mariusza Sepioły składa się z dwóch części. Pierwsza to krótkie rysy biograficzne kobiet tworzących historię wspinaczki wysokogórskiej, tych, które dosłownie i w przenośni przecierały szlaki. Druga część to opowieść o młodych kobietach, które są kolejnym pokoleniem i wspinają się obecnie. One teraz tworzą następną część historii i wielka szkoda, że tak mało się o tym mówi w popularnych mediach. Dlatego bardzo dobrze, że taka książka powstała. To doskonała okazja do tego, żeby się pochwalić współczesnymi osiągnięciami kobiet w wysokich górach.

O co chodzi z himalaizmem kobiet?

Sepioło wypytując swoje rozmówczynie zwraca uwagę na wiele tematów, jednak szczególną uwagę poświęca tematowi traktowania kobiet w środowisku wspinaczkowym. Właściwie każda kolejna himalaistka potwierdza, że nie było pod tym względem kolorowo. Np. gdy zespół , który osiągnął coś fajnego był mieszany, to cała chwała spływała tylko na faceta. Kobietę pomijano, była towarzyszem, “maskotką”.

W związku z tym, jeszcze kilkadzieścia lat temu, jedynym sposobem na docenienie, było formowanie zespołów czysto kobiecych, gdzie element męski nie zabierał całej chwały. Inną jeszcze rzeczą, o której wprost piszą himalaistki jest zazdrość ze strony mężczyzn. Choć myślę, że ta zazdrość wynikała jeszcze z czegoś innego – lęku, że baba może się okazać lepsza, a to już mogło rzucać cień na ich męskość.

Obecnie kobiety są już traktowane jako równorzędne partnerki, choć pod innymi względami nadal nie jest idealnie. Szczególnie widać to w przypadku himalaistek, które są matkami. Nawet współcześnie padają jeszcze stereotypowe stwierdzenia, że kobieta, która ma dziecko nie powinna wychodzić w wysokie góry.

I tu podzielam pogląd himalaistek: w takim razie facet, który ma dzieci, również nie powinien. 😉 Ot takie trochę przepychanki, ważne, bo ważne, ale jednak dzisiaj każdy może robić co chce i nie pada na niego stygma wyrodnego rodzica. Kilkadzieścia lat temu było z tym chyba jednak słabiej, a i tak upartym dziewuchom się udawało. I chwała im za to.

Starzy vs młodsi

Bardzo fajnie jest pokazana różnica w podejściu do wspinaczki starszego i młodszego pokolenia. Kiedyś ciśnienie na wyniki było o wiele większe – wynikiem było zdobycie szczytu. Teraz himalaistki o wiele bardziej kładą nacisk na przeżywanie, na samą drogę do celu. Osiągnięcie szczytu jest super, ale nie chcą tego robić za wszelką cenę, bo pewnie będzie jeszcze kolejna okazja, a nawet jeśli nie, to jest tyle innych możliwości.

Kiedyś możliwości były bardzo ograniczone. Okazja była, albo jej nie było, jeśli więc się przydarzyła, to trzeba było ją szybciutko wykorzystać. W nielicznych przypadkach zdarzało się ponowna próba, jednak nacisk na wynik był zdecydowanie większy. Wpływały na to głównie realia historyczne. Dużo trudniej było w ogóle wyjechać z kraju, paszporty miały tylko nieliczne grupy obywateli uprzywilejowanych i właśnie alpiniści. Zmiana systemu bardzo wiele zmieniła na lepsze także w himalaizmie.

Dobra książka na początek

Himalaistki. Opowieść o kobietach, które pokonują każdą górę napisana przez Mariusza Sepiołę, to dobra książka dla tych, którzy  w ogóle nie są obeznani z tematem wspinaczki wysokogórskiej. Tym, którzy znają już historię, czyli postacie Wandy Rutkiewicz czy Anny Okopińskiej, pierwsza część może być nieco mniej interesująca.

Choć z drugiej strony autor pomiędzy zdaniami przemyca obecną sytuację oraz punkt widzenia emerytowanych już himalaistek, które wywiadów udzielają po latach od opisywanych wspomnień. To jest bardzo cenne, bo nie ma lepszej weryfikacji poglądów i punktu widzenia na pewne sprawy niż czas.

Do tego ważna jest możliwość porównania punktów wspólnych wszystkich biografii oraz wyciągnięcie pewnych wniosków na temat pozycji kobiet kiedyś i teraz w tym środowisku.

W pierwszej chwili może wydawać się, że historie są traktowane trochę “po łebkach”, ale jest to nieco krzywdzące określenie. Bo przecież autorowi nie chodziło o to, żeby spłycić temat, tylko jak już wyżej napisałam raczej ogólnie pokazać, o co w tym himalaizmie kobiet chodziło. A chodziło o wiele.

Subiektywna ocena: 8/10
Tytuł: Himalaistki. Opowieść o kobietach, które pokonują każdą górę
Autor: Mariusz Sepioło
Data wydania: 2017
Wydawnictwo: ZNAK
ISBN: 9788324049776
Liczba stron: 320

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.