M. Gołkowski, Sztywny | Recenzja

Czytam książki po to, żeby dowiedzieć się czegoś nowego, poznać jakąś nową perspektywę, nowy świat, czy też nowego bohatera. Lubię obserwować, co autor danej książki kazał mu robić w różnych sytuacjach. Rozgryzać dlaczego tak, a gdyby coś inaczej, to jakby to jeszcze mogło być i kiedy. I takie tam. Lubię to, dlatego dużo czytam.

A w Sztywnym Gołowskiego nie lubiłam tego wszystkiego robić z wielu przyczyn.

Najpierw fabuła

Sztywny, czyli kolejny tom Gołkowskiego z cyklu S.T.A.L.K.E.R , to opowieść o młodym chłopaczku, właściwie jeszcze mentalnym nastolatku, który wychowuje się w jakiejś zapadłej wsi na pograniczu ZONY. Uczy się jeszcze w jakiejś szkole, ale nie chodzi do niej. Zamiast myśleć o przyszłości woli żyć teraz, i to bardzo intensywnie.

Zarabia szybko na krótkich, ale niebezpiecznych wyprawach do ZONY po artefakty. Jeszcze szybciej wydaje ten hajs, oczywiście na różne używki w dużych ilościach. Również sexu uprawia dużo. W ogóle wszystkiego w tej książce dużo. Płycizn i słabości fabuły oraz postaci głównego bohatera, czyli tytułowego Sztywnego, także dużo.

Co ważne, ten tom nie jest powiązany w żaden sposób z poprzednimi częściami. To zupełnie nowa historia i nowy bohater, choć akcja dzieje się też w ZONIE i na jej pograniczu.

Główny bohater wkurza

Sztywny niezmiernie mnie irytował. Nie dość, że jest okropnie wulgarny (zakładam, że to stylizacja na bohatera stereotypów o dresiarzach, którzy traktują kurwa jak przecinek), to jeszcze zachowuje się jak ostatni buc i debil.

Niezależnie od celów jakie przyświecały autorowi, bo zakładam, że były nieco inne niż zirytowanie czytelnika, no to niestety, chyba się nie udało ich osiągnąć w moim przypadku. Nie lubię głównego bohatera i tyle. Sztywny nie jest sympatyczny.

On jest bandytą, łobuzem, mordercą i cwaniaczkiem, który nie do końca wie, co robi, ale robi, bo: jakoś to będzie. Wszystko na pałę i bez myślenia o konsekwencjach. Jeśli taka była właśnie konwencja to ok, ale nie podoba mi się. W życiu wystarczająco mocno irytują mnie takie osoby, nie muszę jeszcze o nich czytać. A jeśli nawet chcę poczytać o debilach, to wystarczy mi internet. Nie trzeba do tego kupować książki.

Właściwie to po blurbie można się było tego spodziewać, ale jakoś sądziłam, że będzie w tym jakiś ciekawy pomysł, głębia, albo chociaż nie wiem, cokolwiek odkrywczego, albo chociaż przynajmniej dobra rozrywka. Niestety poza jednym w miarę ciekawym zwrocie akcji (ale nie będę spoilować), to w tej książce nie ma nic więcej.

Cierpiałam czytając Sztywnego. Niestety.

Subiektywna ocena: 5/10
Tytuł: Sztywny
Autor: Michał Gołkowski
Data wydania: 2015
Wydawnictwo: Fabryka Słów
ISBN: 9788379640645
Liczba stron: 359

Jeden komentarz Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.