A. Garland, Niebiańska plaża | Recenzja

Film Niebiańska plaża spodobał mi się na tyle, że sięgnęłam po książkę, na podstawie której został nakręcony. Film był bardzo dobry i miałam nadzieję, że wersja pisana będzie jeszcze lepsza. Niestety, to jest jeden z tych bardzo niewielu wyjątków, kiedy film jest tak samo dobry, lub nawet lepszy niż książka, bo pozbawiony dłużyzn obecnych w wersji pisanej.

Alex Garland, czyli autor powieści miał tendencje do odpływania w dość daleko idące dygresje, a do tego lubił to robić w momentach akcji, jakby celowo osłabiając napięcie przed jakimś emocjonującym wydarzeniem.

Poza tym to właściwie i książka i film są bardzo podobne. Różnią się tylko kilkoma scenami i innymi nie wpływającymi na ogólną fabułę szczegółami. O ile dobrze pamiętam, największe różnice są na końcu. W książce jest trochę bardziej hardkorowo, ale nie będę tu spoilować.

Znaleźć raj na ziemi

Historia nie jest bardzo skomplikowana. Bohaterem jest młody chłopak, Richard, podróżnik, niebieski ptak, trochę lekkomyślny i egoistyczny, niedojrzały i bez większego celu w życiu, nawet trochę antypatyczny. Ale jest za to oryginalny, a przez to interesujący.

Richard podczas swojej podróży do Tajlandii otrzymuje tajemniczą mapę. Przypadkowo spotkany gość zaznaczył na niej skarb – raj na ziemi, wymarzoną przez większość podróżników plażę. Tylko najpierw trzeba pokonać sporo komplikacji i przeżyć przygodę. Jeśli przetrwasz, otrzymasz nagrodę – życie na rajskiej wyspie.

Na sama tę myśl, serce bije szybciej każdemu, kto ma w sobie żyłkę podróżnika. Mało kto by nie chciał wieść spokojnego, nieskomplikowanego życia na wiecznie ciepłej plaży, w słońcu, mając szum morza i rafy koralowe na co dzień. Ja bym chciała.

Dlatego wypadki, jakie dalej przydarzają się temu młodemu podróżnikowi są takie emocjonujące. Okazuje się, że nasz wymarzony raj, gdzie nie może nie być idealnie, wcale nie jest rajem. Traci się poczucie realizmu, zapomina się o wielu ważnych rzeczach w życiu sycąc hedonizm i egoizm, a na koniec okazuje się, że to wszystko i tak na marne, bo życie tworzy zaskakujące scenariusze.

Raj nie może istnieć, utopia wśród ludzi po prostu nie działa, a my nie jesteśmy ani nieśmiertelni ani idealni. Rządzą nami emocje, żądze, zazdrości. Każdy ma trochę inne potrzeby, a to wywołuje tarcia. Dlatego idealna harmonia w grupie ludzi nie jest możliwa. Niebiańska plaża staje się pułapką.

Każdy z nas o czymś marzy

Książka dała mi impuls do zastanowienia się, jaki jest mój raj? Czego bym chciała dla siebie teraz, za kilka lat i na starość? Jakie właściwie cele chcę osiągnąć i jakie życie mnie usatysfakcjonuje?

Uświadomiłam sobie też, że wszędzie, niezależnie gdzie wyjadę czy ucieknę, wszędzie będą jakieś problemy. Zawsze. Coś. Się. Znajdzie. Rajska plaża może być tylko w pewien sposób przyjemniejsza, ale nawet tam można być głodnym, szczególnie wtedy, gdy pada deszcz i nie da się złowić ryb.

Dlatego przebywanie w raju może być tylko ograniczoną w czasie przygodą, etapem życia przygotowującym do czegoś innego. A właściwego raju na ziemi, o ile w ogóle istnieje, trzeba szukać inaczej, raczej wewnątrz siebie, niż uzależniając poczucie szczęścia od konkretnego miejsca. Bo wszędzie dopadnie nas przewrotne życie.

Subiektywna ocena: 7/10
Tytuł: Niebiańska plaża
Tytuł oryginału: The Beach
Autor: Alex Garland
Tłumaczenie: Jan Kraśko
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania oryginału:  1996
Data wydania polskiego: 2000
ISBN: 83-7227-436-3
Liczba stron: 368

2 komentarze Dodaj własny

  1. Galiusz annonimous pisze:

    Bardzo spodobał mi sie Twoj opis. I trafil do mnie :] Jestem na takim etapie w zyciu ze mam duzy problem. Az zaczalem szukac czy gdzies nie istnieje taka plaza na prawde 😀 😀 no ale musze sobie zwyczajnie poradzic z tym problemem. Chociaz.. jestem taka osoba.. ze moze dla mnie taka plaza bylaby ok.. strachus jestem. Mam to wpisane w dna chyba.. robie rozne rzeczy a ciagle on we mnie jest. Nie umiem go rozszyfrowac.. moze taka plaza z osobami ktora znalbym blisko by mi pomogla.. hdhdbdbuebbsksbdvdhfh.. mysle ze tak. Nie bylem szczesliwy nigdy 😦 co ja tu robie 😦

    Polubione przez 1 osoba

    1. PrzeCzytana pisze:

      Cześć, dzięki! Cieszę się, że tekst Ci się podobał. Co do plaży, to nie ma czegoś takiego jak raj. Zawsze będzie coś, co nam zepsuje spokój. Nie jestem nikim kompetentnym żeby doradzać, co może przynieść szczęście. Ja je znalazłam w sobie, po ciężkiej pracy nad zrozumieniem kim jestem i czego w życiu chcę. Tylko i aż tyle. Ale nawet to nie powoduje, że jestem szczęśliwa cały czas, bo też miewam różne dołki. Najważniejsze to nie poddawać się, tylko krok po kroczku iść do przodu. Trzymaj się!!

      Polubienie

Odpowiedz na Galiusz annonimous Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.