Nie posiadamy się ze szczęścia | K. J. Fowler

Nie posiadamy się ze szczęścia | K. J. Fowler

Nie posiadamy się ze szczęścia

Nie posiadamy się ze szczęścia jest niewątpliwie ciekawą książką, ale mam mały problem z jej odbiorem. Choć opisane w niej wydarzenia są fikcyjne, to całość napisana jest z punktu widzenia głównej bohaterki, Czyli w pierwszej osobie. I to tak, że chciałoby się we wszystko uwierzyć.

Ale to jednak fikcja i wierzyć nie wolno. Zresztą nie wiemy dokładnie w co wierzyć, ponieważ główna bohaterka również ma z tym problem.

Karen Joy Fowler wystylizowała swoją książkę na pamiętnik młodej, ale niezwykle dojrzałej dziewczyny. Rosalie jest studentką, która zmaga się z traumą z dzieciństwa. Tuż po tym, jak się urodziła, jej ojciec postanowił zrobić na ich rodzinie eksperyment psychologiczny, który trwał przez pięć lat. Jego efektem było zniknięcie jej siostry i niedługo potem brata. To oczywiście ogromny skrót, bo nie wszystko jest takie, jak się wydaje. Nie chcę jednak psuć zaskoczenia pisząc o tym zbyt szczegółowo.

Fabuła zawiera wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji. Nie jest też chronologiczna. Autorka zaczyna od środka historii, co potęguje wrażenie nielinearności oraz uwypukla traumę, z jaką zmaga się Rosalie. Do tego także tytuł  jest przewrotny. “Nie posiadamy się ze szczęścia” to ulubione ironiczne powiedzenie mamy głównej bohaterki.

Z rodziną najlepiej na zdjęciu

Podoba mi się, że autorka pokazuje uniwersalność pewnych sytuacji – każda rodzina ma swoje mroczne tajemnice. Każdy ma swoje traumy z dzieciństwa. Każdy. Nienormalne to nowe normalne. I w ogóle to co właściwie oznacza być dobrze wychowanym i po co są przyjaciele? Wiele jest w tej książce podobnych rozważań.

Najważniejszy jest jednak wniosek, że z emocjami ludzi nie wolno igrać. Eksperymenty psychologiczne mogą się skończyć nie tak, jakbyśmy chcieli. Właściwie to życie jest tak skomplikowane i ma tyle zmiennych, że często coś kończy się inaczej, niż to zaplanowaliśmy.

Nie posiadamy się ze szczęścia

Myślę, że warto przeczytać tę książkę. Dostała Nagrodę Faulknera i została nominowana do Nagrody Bookera. Szkoda, że w Polsce nie zrobiła żadnego zamieszania.

Możliwe, że to kwestia dość słabego marketingu – na okładce brakuje dobrego blurba, zaś grafika jest delikatnie mówiąc taka sobie. Są tam za to rekomendacje Ursuli Le Guin i Joanny Bator. Ale to nie one mnie nie przekonały. 

Moją uwagę zwróciła krótka notka na Kurzojadach, a parę tygodni później znalazłam tę książkę na wyprzedaży. Cieszę się, że ją kupiłam i przeczytałam, choć trochę czasu musiała przeleżeć w oczekiwaniu na swoją kolej.


Subiektywna ocena: 8/10
Tytuł: Nie posiadamy się ze szczęścia
Tytuł oryginału: We Are All Completely Beside Ourselves
Autor: Karen Joy Fowler
Tłumaczenie: Kamila Sławińska
Wydawnictwo: Poradnia K
Data wydania: 2016
ISBN: 9788363960667
Liczba stron: 352

 

2 komentarze

  1. Aleksandra pisze:

    Hmmm okłada rzeczywiście bez szału delikatnie mówiąc… Pewnie w ogóle nie zwróciłaby mojej uwagi na półce w księgarni. Ale jeśli znajdę ją w bibliotece, to chętnie dam jej szansę, bo recenzja brzmi intrygująco. 😉

    • PrzeCzytana pisze:

      To zdecydowanie przypadek w stylu „nie oceniaj książki po okładce” 😉 Dzięki za komentarz! Miło mi i cieszę się, że udało mi się zaintrygować 🙂

Możliwość komentowania została wyłączona.