P. Trzeciak, Przygody Architektury XX wieku. Recenzja

Jak na książkę napisaną w latach ‘70, jest to zaskakująco dobra i wciąż aktualna pozycja. Oczywiście, w niektórych momentach “trąci myszką”, zapewne musi, ale generalnie zawiera przydatne informacje. Do tego podane są one w ciekawy sposób.

Przygody Architektury XX wieku. Recenzja

Przełomowe osiągnięcia

Przygody Architektury XX wieku napisane przez Przemysława Trzeciaka zaczynają się od niewielkiego rysu historycznego, w którym opisuje rozwój technologii mających wpływ na architekturę. Najważniejszą z nich było unowocześnienie wytopu stali. Dzięki temu mogły się rozwinąć możliwości budowania z niego całych konstrukcji oraz zbrojenia betonu, co z kolei ułatwiło architektom projektowanie coraz bardziej skomplikowanych i wymyślnych budynków. Bezpośrednim efektem tych zmian było m.in. powstanie Wieży Eiffla.

Był to też moment, kiedy ożywiła się wyobraźnia architektów. Zaczęli oni stawiać pytania na temat przyszłości i filozofii architektury – czemu/komu ona ma właściwie służyć? Jakie ma przed sobą zadania? Trzeciak wyjaśnia poszczególne prądy myślowe poprzez opisanie najważniejszych twórców tamtych czasów oraz omówienie ich dokonań. Dokładnie i obrazowo pokazuje jak rozwijały się poszczególne nurty w sztuce i architekturze, jak się wzajemnie uzupełniały, a jak czasami zwalczały. W książce tej znajdziemy definicje m.in. takich terminów jak: eklektyzm, secesja, funkcjonalizm, ekspresjonizm, neoklasycyzm, konstruktywizm i wiele innych. Jeśli zaś chodzi o architektów, to znajdziemy tu szczegółowe  omówienie biografii takich postaci jak: Garnier, Le Corbusier, Wright, Van Der Rohe oraz wielu innych wymienionych przy okazji opisów konkretnych budynków.

Tradycja vs nowoczesność

Przygody Architektury XX Wieku podają nam też wyjaśnienie wcześniej wspomnianej walki poszczególnych nurtów w architekturze tamtych czasów, który stanowi właściwie główny trzon tej książki. Rywalizacja toczyła się pomiędzy podejściem tradycjonalnym i modernistycznym. Modernizm, który autor nazywa często awangardą architektury, zwalczał tradycję, czyli m.in. nachalne zdobienia elewacji na rzecz minimalizmu i ascetyzmu w tym zakresie. Architektura awangardowa mogła być “piękna” poprzez formy budynków, ale przede wszystkim miała być funkcjonalna. 1923 rok był to też “moment, kiedy dom przestał być zamkniętą formą podziurawioną oknami”.

Ale moderniści nie mieli łatwo. Społeczeństwa nie były przygotowane na nadejście tak ascetycznych budynków. Miały inne wyobrażenia o architekturze i inne co do niej oczekiwania. Szczególnie wyraźnie było to widać w Rosji, w której w latach ‘30 nagle odwrócono się od modernizmu na rzecz powrotu do XIX-wiecznego neoklasycyzmu i eklektyzmu. Według autora było to spowodowane niedojrzałością społeczną (85% była to ludność wiejska, której nie podobały się surowe gmachy). Jak pisze Trzeciak: “[Architekci] usiłowali spopularyzować estetykę ogromnej prostoty – odrzucali ozdoby, opierali projektowanie budynków i miast na czysto racjonalistycznych założeniach. Tymczasem napotkali powszechny opór ludności, tkwiącej przy swoich wiejskich przyzwyczajeniach i wyobrażeniach. Nawet rewolucja socjalistyczna bowiem nie może przeskoczyć określonego etapu w rozwoju świadomości społecznej i przekonać ludzi, że nie należy tęsknić za pałacami”.

Trzeciak opisuje w swojej książce także powstanie i rozwój Bauhausu, czyli pierwszej szkoły kształcącej w zakresie wzornictwa przemysłowego (designu) oraz tego, w jaki sposób rozwijało się spojrzenie na funkcjonalizm kuchni. Rzadko zastanawiamy się na tym, dlaczego coś, z czego teraz korzystamy i wydaje się dla nas oczywiste, wygląda akurat tak, jak wygląda. Okazuje się, że kuchnia przeszła wielką metamorfozę zapoczątkowaną przez amerykańskie kobiety. Policzyły ile robią niepotrzebnych ruchów podczas gotowania oraz zaproponowały zmiany, które je wyeliminują. Te usprawnienia przełożyły się na krótszy czas przygotowywania posiłków czy łatwiejsze sprzątanie. Dzisiaj ich działania moglibyśmy nazwać usprawnianiem usability. Jest to nawet zabawne, że to właśnie m.in. od wyglądu kuchni zaczynały się zmiany w postrzeganiu funkcji kobiet w społeczeństwie.

Poza Rosją Trzeciak opisuje także bardziej szczegółowo architekturę kilku innych państw tj. Holandia, Niemcy, Japonia, Finlandia i Brazylia. Sporo jest także o Polsce. Inne kraje są wspomniane raczej epizodycznie.

Historia architektury dla każdego

Już we wstępie można znaleźć informację, że nie jest to podręcznik, a książka “dla każdego”. I faktycznie, napisana jest w bardzo zrozumiały sposób. Wyjaśnia wiele zagadnień, które dla większości ludzi są abstrakcyjne. Przygody Architektury zawierają bardzo wiele fotografii obrazujących omawiane budynki. Niestety wszystkie zdjęcia są czarno-białe.

Bardzo fajne jest to, że Trzeciak przytacza wiele anegdot związanych czy to z architektami, czy z ich dziełami. Jedną z najciekawszych jest opis kontrowersji, które budziła Wieża Eiffla. Autor przytacza nawet cytat z listu artystów francuskich, który brzmiał tak: “My pisarze, malarze, rzeźbiarze i architekci wyrażamy w imię dobrego francuskiego smaku i w obliczu groźby dla historii Francji, nasze głębokie oburzenie z powodu tej niepotrzebnej i monstrualnej wieży Eiffla, która ma wznosić się w sercu naszej stolicy.” Tego typu wstawki ożywiają książkę i sprawiają, że czyta się ją lekko i szybko.

Trzeciak oprócz samej historii architektury, zajmuje się także zagadnieniami związanymi m.in. z jej społecznymi zdaniami, zagrożeniami, czy problemami, z którymi się teraz zmagamy (smog i rosnące zanieczyszczenie środowiska). Pisze o kryzysie zawodu architekta, wyjaśnia teorie starzenia się budynków, czy omawia realistyczne oraz futurystyczne pomysły na rozwiązanie problemów przeludnienia i zbyt długich dojazdów.

Perspektywa lat ‘70, z której autor patrzył na te zagadnienia jest bardzo ciekawa. Część z tych przewidywań się sprawdziła, inne nie, jak np. to, które zapowiadało, że mieszkania będą kiedyś (czyli teraz) składane jak samochody i importowane/eksportowane do/z innych krajów.

Jedyny minus tej książki, to przemycanie momentami ideologii socjalistycznej, choć to zapewne jest kwestia czasów – książka została wydana w 1972 roku. I jeszcze uściśliła bym jej tytuł. Gdyby brzmiał Przygody Architektury Pierwszej Połowy XX Wieku, byłoby bardziej adekwatnie. Dla kogoś kto chce poznać podstawy architektury w tym okresie, jak najbardziej polecam.

Tytuł recenzji: Pudełka na ludzi
Subiektywna ocena: 7/10
Tytuł: Przygody Architektury XX wieku
Autor: Przemysław Trzeciak
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 1976
ISBN: brak
Liczba stron: 450

Dodaj mnie do swojego czytnika RSS!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.