J. Nowak-Jeziorański, Kurier z Warszawy. Recenzja

540 stron wspomnień Kuriera z Warszawy nauczyło mnie na temat II Wojny Światowej i Powstania Warszawskiego więcej niż dowiedziałam się na ten temat na studiach historycznych. Nie wiem dlaczego takie książki nie wchodzą do kanonu lektur.

Kurier z Warszawy, Jan Nowak. Recenzja

Z góry uprzedzam, że ta recenzja nie jest zbyt krótka, wbrew idei, jaka przyświeca mi w prowadzeniu tego bloga… Jednak zmieszczenie całej tej ogromnej historii w kilku tylko zdaniach wydaje mi się świętokradztwem.

II Wojna Światowa

Jan Nowak, a właściwie Jan Jeziorański, urodził się w Warszawie w rodzinie, która miała bardzo silne tradycje narodowo-powstańcze. Wiele osób z jego bliższej i dalszej rodziny przelało krew za ojczyznę, więc jego rodzice niejako w spadku przekazali mu postawę jego przodków. Przez całą młodość mieszkał w centrum stolicy, dopiero na studiach przeniósł się do Poznania. II Wojna Światowa zaskoczyła go w trakcie pisania doktoratu i właśnie w tym momencie zaczyna się historia Kuriera z Warszawy.

Na początku autor opisuje to wszystko, czego doświadczył po 1 września. Są to opowieści o nastrojach panujących w społeczeństwie, konfliktach wewnętrznych, pokazane z dwóch perspektyw: żołnierza i zwykłego człowieka w cywilu. Ilu ludzi wtedy zginęło…

Jeziorański zaczyna snuć tu także wątek o początku rozwoju organizacji podziemnych. Autor stawia tezę, że do wzrostu ich popularności przyczyniła się delegalizacja odbiorników radiowych. Spowodowała ona, że ludzie tak bardzo pragnęli jakichkolwiek informacji, że byli skłonni za to nawet… umrzeć. A to z kolei sprzyjało dołączaniu do wszelkiego rodzaju organizacji, które umożliwiały dostęp, choćby do strzępków wiadomości.

Akcja “N”

Po różnych perypetiach Jeziorański dołączył ostatecznie do tworzenia akcji dywersyjnej pod kryptonimem “N”. Polegała ona na tworzeniu i rozprzestrzenianiu propagandy defetystycznej skierowanej do Niemców, którą autor nazywa “bibułami”. Niestety nie wyjaśnia skąd wzięła się taka nazwa, można jednak zakładać, że chodziło o papier, na którym było to drukowane – musiał zajmować jak najmniej miejsca, a więc był bardzo cienki, jak bibuła. Te gazetki miały za zadanie ośmieszać Hitlera i rząd niemiecki oraz siać zamęt. Według szacunków Nowaka przy tej akcji pracowało około 1000 osób. W obecnych czasach tyle osób zatrudniają niektóre korporacje, z rozbudowaną strukturą. Autor nie był jednak zwykłym trybikiem tej machiny, a jedną z osób, która przecierała szlaki i organizowała kolejne punkty przerzutu trefnych materiałów.

Jeziorański szczegółowo opisuje tu w jaki sposób to robił oraz z kim – uwiecznia wielu ludzi, z którymi współpracował oraz ich dzieło. Podejrzewam, że gdyby nie ta książka, większość nie byłaby szerzej znana. Moim ulubionym bohaterem jest “Żbik”, 22-letni chłopak, kolejarz, który pomógł Nowakowi zbudować siatkę znajomości. Do tego był zawsze pogodny i na koniec okazał się niezłomnym konspiratorem. Aresztowany i poddany torturom nie tylko nie wydał nikogo, ale uciekł z więzienia zabierając ze sobą jeszcze siedem osób. Szkoda, że jego historia w tej książce nie jest dokończona, ponieważ autor nie podaje informacji o tym, jak się później potoczyły jego losy, czy skończył z działalnością podziemną, której był niezwykle oddany, czy dalej w niej działał.

Ciekawe, że według tego, co autor opisuje, już wtedy wywiad działał na bardzo szeroką skalę i przetwarzał oraz wykorzystywał to, co moglibyśmy określić współcześnie jako big data. Na podstawie zdobytej księgi członków NSDAP i statystyk z wyborów do Reichstagu w 1932 i 1933 roku układano geograficzną mapę wpływów Hitlera. Wykorzystywana była ona do ustalania strategii kolportażu “bibuł”. Jeziorański szczegółowo wyjaśnia w jaki sposób gazetki były przerzucane, po co i dlaczego. To wszystko miało sens i cel, co więcej autor przytacza także konkretne efekty, jakie akcja przyniosła. Choć nie okazały się spektakularne, to na pewno warto było próbować.

Kariera kuriera

Ze względu na swoje szerokie znajomości i możliwości praktycznie swobodnego, choć wciąż ryzykownego przemieszczania się pomiędzy poszczególnymi miastami, Jeziorański otrzymał zadanie przedarcia się do Szwecji i przygotowania stałego szlaku dla przerzutu informacji. To była brawurowa akcja. Już samo przedostanie się na statek, którym miał płynąć było bardzo niebezpieczne. W każdej chwili mogło dojść do zmiany planów, komplikacji czy odkrycia podstępu, co ostatecznie mogło się skończyć przesłuchaniem (torturami) i śmiercią. Na szczęście przemyt pasażera na gapę się udał.

Okazało się jednak, że to tylko początek problemów. Autor odbył tę podróż w zasypanym węglem, zimnym i wilgotnym pomieszczeniu, w głodzie i ciemności, mając na sobie jedynie zwykłe ubranie robocze. Opisuje to tak: “Nie było mowy o spaniu. Leżąc na boku z twarzą zakrytą chusteczką czekałem każdej następnej, obfitej i zimnej kropli. Po kilku godzinach kombinezon był mokry, a twarz i ręce unurzane w błotnistej, węglowej mazi. Na myśl, że trzeba będzie wytrzymać tę torturę przez trzy doby, robiło się niedobrze. Nigdy jeszcze nie przeżywałem takiego stanu zawieszenia między niebem a ziemią(…). Po upływie doby nieustający deszcz węglowej mazi przestał przeszkadzać w zaśnięciu. Po przebudzeniu się poczułem dotkliwy ból głowy. Wilgotny węgiel parował. Sporo tej węglowej pary musiałem wciągnąć w płuca. Aby tylko nie zemdleć!”  

Opis tej wędrówki jest wspaniały, choć sama “przygoda” nie była ani trochę przyjemna. Wręcz przeciwnie, autor umie doskonale zwizualizować i oddać między słowami strach i niepewność, które wtedy czuł. Podobne emocje wzbudziły we mnie przygody Bourne’a w książkach Ludluma, a przecież przygoda, którą wyżej przytoczyłam, to autentyczna historia i to tylko jedna z wielu, opisanych w tej książce.

Po powrocie do kraju Jeziorański wraz z kolejnymi sukcesami zdobywał kolejne “stopnie wtajemniczenia” i wzbudzał coraz większe zaufanie wśród przywódców AK, aż w końcu został wysłany jako emisariusz do władz w Londynie. Miał przekazać aktualne informacje o tym, co się dzieje w Polsce oraz zebrać wiadomości o wojnie i planach politycznych z Londynu i przywieźć je do kraju. Opisuje ze szczegółami różne wątki z tym związane, poglądy i nastawienie poszczególnych polityków, w szczególności tych, którzy stali na czele rządu, czyli Mikołajczyka i Sosnkowskiego, oraz szkicuje i podsumowuje ogólną sytuację rządu na uchodźctwie.

Ważne jest to, że stara się być obiektywny. Jeśli dodaje swoje opinie, to są one wyważone, wyraźnie zaznaczone. Stara się też pokazywać różne punkty widzenia. Moim zdaniem jest to świetnie rzucone światło na wszystkich zaangażowanych w sprawę polską: aliantów, komunistów oraz Polaków. Dokładnie wyjaśnia jej niuanse oraz powody różnych decyzji i wydarzeń, które były ich następstwem.

1944

Po wypełnieniu misji informacyjnej, Jeziorański, właściwie tuż przed 1 sierpnia, wraca do Warszawy i opisuje dzień po dniu całą tragedię, jaka wydarzyła w ciągu tych dwóch miesięcy od wybuchu do poddania powstania. Wiele można tu znaleźć emocji: od strachu poprzez żal, smutek, aż po złość i bezsilność.

Jako jeden z ludzi odpowiedzialnych za propagandę nie tylko był zawsze dobrze poinformowany, ale także bezpośrednio brał udział w większości ważnych momentów powstania. Dzięki temu w książce mamy plastyczną i szczegółową relację z pierwszej ręki, pełną smutku i tęsknoty za zabitymi przyjaciółmi oraz rozżalenia spowodowanego ogromnymi zniszczeniami miasta, w którym się wychował.

Po poddaniu powstania wraz ze swoją żoną (którą poślubił w jego trakcie) przedostaje się do Szwajcarii, a z niej po wielu perypetiach, znów dociera do Londynu. Razem z żoną są pierwszymi osobami, które przedostały się z terenu ogarniętego działaniami wojennymi i pierwszymi naocznymi, żywymi świadkami tragedii, która się wydarzyła w Warszawie. Następnie autor opisuje w jaki sposób ich świadectwo zostało pozytywnie propagandowo wykorzystane, żeby poinformować cały świat o prawdzie.

Na samym końcu książki Jeziorański próbuje też “gdybać” i rozważać inne opcje, które z różnych powodów nie mogły zostać wprowadzone w życie. Wyjaśnia bardzo dokładnie dlaczego to powstanie po prostu musiało wybuchnąć, pomimo tego, że było bez nadziei na sukces i skończyło się wymordowaniem kilkuset tysięcy ludzi oraz zniszczeniem całego miasta. Warto to wiedzieć, bo w obecnej modzie na martyrologię nie ma zbyt wielu źródeł, które wyjaśniają okoliczności w tak łatwy do zrozumienia, ale jednocześnie szczegółowy sposób, pokazujący błędy rozumowania ówczesnych polityków. Jest to też szczególnie ważne ponieważ autor, z racji tego, że przebywał osobiście w Londynie i stykał się bezpośrednio z urzędującymi tam politykami, poznał dokładnie okoliczności i motywy, dla których alianci nie udzielili Polsce pomocy.

Polski James Bond

Wprawdzie Jeziorański nie ma super gadżetów, skrojonych na miarę kuloodpornych garniturów ani licencji na zabijanie, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że ma coś wspólnego z angielskim szpiegiem. Z większości opresji wychodzi cało, ma szczęście i dar do zjednywania sobie ludzi, a przede wszystkim jego działania są genialnie opisane. Nie ma w tej książce dłużyzn (także w opisach polityki), za to jest w sam raz szczegółów potrzebnych, by wszystko zrozumieć, a w niektórych momentach nawet uchwycić wydarzenia niemalże oczami autora. Jednym z takich plastycznych opisów jest drugi dzień powstania, kiedy opowiada o tym, co widzi z balkonu mieszkania na ulicy Świętokrzyskiej, spontanicznie zabarykadowanej, żeby nie mogły wjechać niemieckie transportery opancerzone. To pierwsze sukcesy wojenne, ludzie są pełni optymizmu i śpiewają warszawiankę. Wtedy jeszcze nie wiedzą, co ich czeka…

Książka jest świetnie napisana, lekkim językiem, bez nadęcia i umartwiania się. Są w niej emocje, ale podane w stonowany i nienachalny sposób. Ważne są też osobiste opinie autora, jako naocznego świadka tych wydarzeń. Jeziorański ma wielki dar wyjaśniania trudnych rzeczy w zrozumiały sposób. Opisuje i ocenia polskich przywódców politycznych poprzez pryzmat naszych narodowych przywar tj. zadufanie w sobie, kłótliwość, upór, przekonanie o własnej wyższości, brak umiejętności obiektywnego spojrzenia. Należy docenić to, że cwaniactwo i kłamstwo nazywa po imieniu. Nie próbuje w żaden sposób naciągać czy kolorować rzeczywistości.

Jeziorański wprost pisze, że AK było organizacją terrorystyczną, podobnie jak i inne podziemne „twory” walczące z Niemcami, także te komunistyczne. Różnili się od nich o tyle, że nie działali pod dyktando nieprzyjaźnie nastawionych Rosjan, a swoje akcje przeprowadzali snajpersko mierząc w prawdziwych wrogów, którzy bezpośrednio mieli wpływ na prześladowania cywilów. Komuniści (Gwardia Ludowa) “walili” gdzie popadnie, zabijając przypadkowych ludzi. Mieli w tym swoje cele, które były sprzeczne z dążeniami Armii Krajowej i wpłynęły później na politykę aliantów wobec Polski. AK zabijało “odstraszająco”. Jak pisze sam autor “wprawdzie liczono się z tym, że za zabicie wysokiego rangą oficera SS albo urzędnika zapłaci życiem pewna ilość rozstrzelanych więźniów, ale można było oczekiwać, że następca zabitego Niemca będzie się bał iść w jego ślady.” Zaś po akcjach komunistów następowały masowe represje i morderstwa losowo wybieranych więźniów. 

Z drugiej strony Jeziorański pisze też o ludziach wspaniałych i wielkich, którzy oddali wszystko co mieli, żeby walczyć z wrogiem. Ludziach, którzy potrafili się zjednoczyć we wspólnej sprawie i współpracować w imię wyższych celów, bez ślepej walki o władzę. Niestety tych przeważnie brakowało wśród polityków, za to było ich wielu wśród zwykłych obywateli.

Stawka większa niż życie

Jest to jedna z najważniejszych książek, jakie do tej pory przeczytałam. Rodzi mi się tylko w głowie pewien dysonans poznawczy. Autor ma wielki talent, nie bez przyczyny wcześniej zestawiłam jego autobiografię z książkami Ludluma, ale nie wolno zapomnieć, że to nie jest fikcja. To wszystko wydarzyło się naprawdę i było wielką tragedią narodu polskiego. Stawką było życie ludzi, a czasem nawet coś więcej – życie i dalsza przyszłość całego narodu, która z perspektywy pokazanej przez autora wydaje się ważniejsza. To nie jest fabuła filmu, czy gry. To jest nasza historia. I warto ją znać.

Subiektywna ocena: 10/10
Tytuł: Kurier z Warszawy
Autor: Jan Nowak (Jan Jeziorański)
Wydawnictwo: Znak
Data pierwszego wydania: 1975 (Londyn)
Data pierwszego polskiego wydania: 1989
ISBN: 8370061028
Liczba stron: 544

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s