Morze po kolana | M. Kołodziejczyk, M. Podolec

Morze po kolana | M. Kołodziejczyk, M. Podolec

Morze po kolana (komiks). Recenzja

Przepis na 100% grafomanię? Napisać książkę o nudzie i beznadziei. A jeśli tym tematem zajmie się komiks?

Powrót nad morze

Morze po kolana, to wspólny projekt Marcina Kołodziejczaka oraz Marcina Podolca. Pierwszy Marcin napisał teksty, drugi stworzył rysunki. Wyszło dobrze, i jak na komiks o nudzie, wcale nie nudno. Historia opowiada losy Mariana, który wrócił ze studiów z miasta do swojej wsi nad morzem i przesiaduje z kolegami, kontemplując rzeczywistość na swój żulerski sposób. Trochę dorabia pilnując pola namiotowego, ale jednak głównie przesiaduje z kumplami w wiacie autobusowej i opisuje to, z czego się składa jego życie.

Opowiada także historie swoich kolegów i sąsiadów: Gumowego, Wajdeloty, Ryśka, Szczurka i Bomby. Wszyscy mieli niewesołe życie, niektórzy na własne życzenie inni przez przypadek, ale każdego z nich toczyła nuda i pijaństwo. Przyglądamy się ich losom w niespieszny sposób, bez większych emocji, bo i Marian w ten sposób opowiada. Jest pogodzony z losem, tak po prostu musiało być, to czym się tu emocjonować? To tylko życie.

Smutek i minimalizm

Komiks jest utrzymany w dość depresyjnym klimacie. Pozasezonowa nuda wyzierająca z każdego kąta i brak perspektyw, często też tragiczne historie ludzi sprawiają, że podczas czytania przenikał mnie specyficzny, deszczowy smutek. Taki sam, jak na wakacjach na wsi, gdy padało kilka dni z rzędu. Dobrze to zapamiętałam. Podobny nastrój tworzy historia opisana w Morzu po kolana, a potęgują go bardzo, bardzo ładne rysunki, z doskonale dobraną kolorystyką. Całość idealnie wpasowuje się w moje wakacyjne wspomnienia ze wsi, choć ja akurat nie piłam piwa na przystanku autobusowym…

Morze po kolana (komiks). Recenzja

Podziwiam prostotę, z jaką autorzy stworzyli tę historię. Styl jest wręcz minimalistyczny. Nie potrzeba ani jednego słowa więcej, żeby wyrazić wszystko, co niezbędne. Resztę może podpowiedzieć wyobraźnia.

To dobra historia, opowiedziana subtelnie i ciekawie (mimo nudnego tematu) i fanom komiksu zdecydowanie ją polecam. Choć od razu uprzedzam, że nastraja pesymistycznie. Całość przesiąknięta jest oczekiwaniem na coś, co nigdy nie nadejdzie i Ci, którzy na kartkach tego komiksu czekają, wiedzą o tym, że robią to na darmo.


Subiektywna ocena: 7/10
Tytuł: Morze po kolana
Rysunki: Maciej Podolec
Teksty: Maciej Kołodziejczyk
Wydawnictwo: Wielka Litera
Data wydania: 26 października 2016
ISBN: 9788380321267
Liczba stron: 160

 

2 komentarze

  1. houseferatu pisze:

    Rzeczywiście, wizualnie komiks jest genialny, nawet jeśli wprawia w nieco szarobury nastrój. Nie sądzę jednak, że pisanie o nudzie samo w sobie jest przepisem na grafomanię.

    • PrzeCzytana pisze:

      Możliwe, że masz rację i nie jest to przepis na grafomanię, ale jak do tej pory nie przeczytałam żadnej książki, która by zaprzeczała tej (hipo?)tezie. Może kiedyś zmienię zdanie. 😉

Możliwość komentowania została wyłączona.