D. Kortko, M. Pietraszewski, Kukuczka. Recenzja

Kim jest człowiek, który jako drugi w historii zdobył Koronę Himalajów, czyli wszystkie czternaście szczytów o wysokości ponad 8 tysięcy metrów?

Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście

Ci, którzy go znali mówili, że był nie do zdarcia, nosorożec, uparty i prący do przodu bez względu na wszystko i odporny na porażki i częste straty partnerów i przyjaciół. Bo to niebezpieczny sport. Gdyby Kukuczka nie zginął na Lhotse, miałby teraz (w 2018 roku) równo 70 lat.

“Gdybym mieszkał na Zachodzie, nazywałbym się zawodowym alpinistą. Ale mieszkam w Polsce, jestem więc technikiem elektrykiem pracującym w górnictwie, 40-letnim, z tendencją do tycia, żoną i dwójką dzieci.”

Kukuczka

Książka opisuje jego dzieciństwo i młodość, moment, kiedy spróbował wspinaczki, później pierwsze wejścia i sukcesy i życie w PRL. Mamy także bardziej przyziemne elementy, związane z życiem codziennym, np. ceny produktów w stosunku do zarobków czy kwestie państwowej (z góry przegranej) walki z alkoholizmem. Rozwinięte są kwestie przemytu, jakich dopuszczali się himalaiści. Jest także ciekawy opis, w jaki sposób Służba Bezpieczeństwa próbowała wypytywać himalaistów wyjeżdżających na międzynarodowe wyprawy, bo według autorów właśnie to najbardziej niepokoiło SB. Nawet odbył się pokazowy proces, w którym kilku taterników zostało skazanych na więzienie za działalność wywrotową, czyli przewożenie emigracyjnej literatury. Wydaje mi się, że żadna inna książka o tematyce górskiej nie porusza zagadnień związanych z bezpieką tak szczegółowo.

Jest też super ciekawy i napisany bez owijania w bawełnę rozdział o kobietach, które się wspinały. Oj, nie lubili Wandy Rutkiewicz, i to bardzo. Autorzy przytaczają jedną z anegdot z wyprawy, podczas której ekipa panów, która szła przodem, przed Wandą, poprosiła jedną z wiosek w Hindukuszu, żeby przywitała Wandę. Byłoby miło, gdyby nie to, że nauczyli ich słów przywitania po polsku, które brzmiały “Wanda – cipa”. Nieładnie. Tym bardziej, że Rutkiewicz zabiera często innych na swoje wyprawy, także mężczyzn. Podczas jednej z nich Kukuczka po raz pierwszy widzi K2.

W książce ładnie są pokazane ogólne problemy taterników za czasów PRL. Nie mieli właściwie nic z profesjonalnego sprzętu. To, co mieli było robione przez nich samych i sztukowane na ostatnia chwilę. Nawet ubrania. Niektóre z niezbędnych przedmiotów tj. niezbędne zimą okulary przeciwsłoneczne, były niedostępne na wolnym rynku. Ten, kto miał dojścia mógł załatwić spawalnicze, ale nie było o nie łatwo. Wiele jest też technicznych porad, odnośnie zachowania zdrowia podczas wspinaczki.

Odnośnie wciąż żywego tematu śmierci Tomasza Mackiewicza pod Nanga Parbat, to książka pokazuje, że po każdej śmierci w górach wysokich są dywagacje i mniej lub bardziej zawoalowane oskarżenia skierowane w kierunku partnera zmarłego, który był z nim. Dlaczego nie ratował? Dlaczego to, dlaczego tamto? A nikt z nas nie ma ani wiedzy, ani prawa oceniać tych ludzi. Stracili w górach partnera. Ktoś bliski zmarł przy nich i trzeba im wierzyć, że nie byli w stanie mu pomóc.

Rzetelnie, ale sucho

Mam dwa małe zarzuty do tej książki. Pierwszy dotyczy tego, książka jest mimo wszystko zbyt hagiograficzna. Autorzy budują obraz poważnego i skromnego człowieka, a jak wiadomo z innych książek, to wcale nie do końca tak było. Niby jest kilka mniej “sztywnych” wspomnień, a jednak za mało. Np. nie ma rozwiniętego wątku jedzenia, a przecież z książki np. Artura Hajzera Atak rozpaczy wiadomo, że Kukuczka miał pseudonim “Major Golonko” właśnie ze względu na swoje kulinarne preferencje. W ogóle to mogłoby być przytoczonych więcej wspomnień tych, którzy go spotkali, bo podejrzewam, że to nie jedyna tego typu anegdota, która by nieco złagodziła zbyt poważny wizerunek Kukuczki.

Drugi zarzut jest związany z tym, że została napisana kronikarskim stylem, praktycznie bez emocji. Fajnie byłoby wczuć się w przygody Kukuczki i jego kolegów, ale autorzy zezwalają jedynie na zdystansowane spojrzenie, jakbyśmy patrzyli na to z góry. Rozumiem, że sam Kukuczka zbyt emocjonalny nie był. W przytoczonych fragmentach jego dzienników (to akurat było super) nie było zbyt wielu rozważań wychodzących poza codzienne sprawy, ale mimo wszystko książka wyszła zbyt sucho i nawet nieliczne wesołe historie nie są w stanie tego zmienić.

Mimo to warto ją przeczytać. Jest w niej ogrom opowieści i to nie tylko o Kukuczce, ale o wszystkim co się w tamtych czasach na wspinaczkę składało. Świetnie, że autorzy pomyśleli, żeby dodać na końcu także rozdział, który pokazuje punkt widzenia Celiny, żony Kukuczki. I jeszcze te zdjęcia, które rozsiane są po całej książce. Myślę, że jest to pozycja, napisana bardzo rzetelnie i pomimo drobnych zastrzeżeń, zdecydowanie wartościowa.

Subiektywna ocena: 8/10
Tytuł: Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście
Autor: Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski
Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 31 sierpnia 2016
ISBN: 9788326823930
Liczba stron: 400

pozostałe książki górskie1

2 komentarze Dodaj własny

  1. Adam pisze:

    Kurcze, pamiętam dzień w którym zginął, był już wtedy dla mnie legendą. Muszę to przeczytać.

    Polubione przez 1 osoba

    1. PrzeCzytana pisze:

      Ooo.. Ja nie pamiętam. Miałam wtedy 5 lat, na chleb mówiłam pep i nie wiedziałam, że góry istnieją. 😉 A książkę polecam, rzetelna. 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.