O. Diwow, Najlepsza Załoga Słonecznego. Recenzja

Szukasz książki, która nie zamęczy Cię poprawnością polityczną i dłużyznami? “Najlepsza Załoga Słonecznego”, stworzona przez Olega Diwowa jest dla Ciebie.

Jest to space opera zmieszczona w dwóch tomach, napisana w świetnym, dynamicznym stylu. Takie pozycje już prawie nie pojawiają się w nowościach wydawniczych. W tej książce jest w zasadzie wszystko – dla każdego coś dobrego. Jest akcja, są romanse, nagie kobiety, nadzy mężczyźni… Jest też wielka miłość, umieszczona w wątku pobocznym. To wszystko napisane językiem, który chce się czytać, bo to przecież s-f pisane przez Rosjanina. Polecił mi ją znajomy, jako coś szybkiego i przyjemnego i faktycznie, nie zawiodłam się. Ale od początku.

Space opera w dwóch tomach

Pierwszy tom opowiada nam o Grupie F dowodzonej przez Olega Uspienskiego, zwanego Raszynem, twardego, ale uczciwego Rosjanina. Dość dokładnie poznajemy też najważniejszych członków jego załogi, ich charaktery oraz słabości, które widać tym wyraźniej, że każdy żołnierz Grupy F czuje przedsmak rozwiązania ich jednostki, na co kompletnie nie czują się przygotowani. Ci ludzie żyją w specyficznym środowisku i zbyt rzadko przebywają w normalnym społeczeństwie na Ziemi. Mają różnorakie problemy psychiczne, z których najmniejszym jest wcześniej wspomniany strach przed powrotem. Rodzi to wiele zabawnych (z punktu widzenia czytelnika) sytuacji.

Oleg Diwow, Najlepsza Załoga Słonecznego. Recenzja

Kiedy znamy już załogę i samego Raszyna, który jest tak samo barwną postacią jak jego podwładni, kończy się pierwszy tom i zaczyna drugi. 

Poznajemy tu nieco dokładniej świat Słonecznego, w którym Ziemia wstrząsana jest problemami związanymi z głodem, gospodarką, chorobami, galaktycznymi piratami i czarnym rynkiem. W opisanym świecie nie panuje żaden znany nam system polityczny, ponieważ żaden z dotychczasowych się nie sprawdził. Autor stworzył tam ludowy kapitalizm. Ziemia została podzielona i zmieniona na przedsiębiorstwo holdingowe, które stworzyły pozostałe po zagładzie nuklearnej suwerenne państwa. Każdy człowiek otrzymał pakiet akcji i prawo głosu.

Moment, który obserwujemy, to zakończenie bratobójczej wojny z przesiedleńcami marsjańskimi, którym zachciało się walki o niepodległość spod ziemskiej kurateli. Wojna ta została wygrana przez flotę z niebieskiego globu, jednak sytuacja obróciła się przeciw żołnierzom – zostali uznani za niepotrzebnych, wręcz zagrażających i wplątani w intrygę mającą na celu wyeliminowanie ich z “gry” za wszelką cenę.

Na szczęście nasi bohaterowie, których zdążyliśmy już polubić, napotykają pewną szansę na powrót do łask i chwytają się jej jak tonący brzytwy. Nie napiszę, czy im się to uda. Zachęcam do przeczytania. 🙂

Dlaczego warto przeczytać tę książkę?

Podstawowym jej plusem jest zwięzłość. Lubię książki, które nie rozwlekają się za bardzo w opisach, a ilość fabuły w stosunku do objętości jest odpowiednia. W tej, jak na mój gust, jest pod tym względem prawie idealnie. Poznajemy spójny, bogaty świat, który spokojnie mógłby stworzyć podwaliny pod całe uniwersum. Postacie mają wyraziste charaktery i są opisane w sam raz – nie za głęboko, nie za płytko. Jest odrobina polityki, trochę relacji międzyludzkich. Są wydarzenia wesołe i smutne. Jednym słowem wszystko, co dobra książka powinna mieć.

Język jest żywiołowy i czyta się ją szybko. Tu i ówdzie spotkamy przekleństwa, dwuznaczności, scenki 18+, a wszystko stylizowane na żołnierski styl – nieco rubaszny i prostolinijny. Myślę, że każdy” młody dorosły”, który lubi s-f, znajdzie w tej książce coś dla siebie. 🙂 

Co trochę przeszkadza?

To, co nieco psuje odbiór, to przypadłość Olega Diwowa, na którą cierpi wielu autorów. Jest nią niecierpliwizm końcowy. Czytając ostatnie strony odniosłam wrażenie, że bardzo chciał już zakończyć opowieść i pozamykał wątki w zbytnim pośpiechu. Przez to ostateczne wrażenie jest trochę podobne do tego, które miałam po przeczytaniu “Pana Lodowego Ogrodu” Grzędowicza – świetna historia, ale jakby trochę zmarnowana.

Na koniec

„Najlepsza Załoga Słonecznego” jest czymś innym niż tradycyjne s-f. Zawiera w sobie o wiele więcej humoru niż podobne książki. Poza tym pokazuje także ludzkie, słabe oblicze bohaterów, którzy miewają różne problemy i leczą je głównie alkoholem. Do tego, jak wspominałam na początku, autor nie bał się przekraczać barier poprawności politycznej. Tylko nie jestem pewna czy dlatego, że książka została napisana tak dawno temu i może wtedy literatura nie bała się jeszcze tak bardzo oskarżeń m.in. o rasizm, czy może dlatego, że po prostu dokładnie tak miała być napisana? Chyba sami musicie to ocenić, o ile zdecydujecie się na jej przeczytanie.

„Załoga…” została wydana ponad 10 lat temu, co w zasadzie w dzisiejszych czasach czyni z niej antyk, ale to wciąż kawał przyzwoitej literatury rozrywkowej. Z chęcią  poznałabym kolejne części, ale niestety, więcej nie ma.

Data przeczytania: 1 grudnia 2017 / 23 grudnia 2017
Subiektywna ocena: 7/10
Tytuł: Najlepsza załoga Słonecznego (dwa tomy)
Autor: Oleg Diwow
Tłumaczenie: Eugeniusz Dębski
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 26 luty 2007
ISBN: 9788360505137
Liczba stron: 216

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.